Lifestyle

Obsesja doskonałego ciała

 

   Kiedyś wyznacznikiem mojego dobrego samopoczucia był mój wygląd w lustrze.


   Patrzyłam co chwilę w zwierciadełko i upewniałam się, że dobrze wyglądam w rozmiarze 36. Rozważałam, czy nie zacząć katorżniczej diety, no bo rozmiarówka w sklepach zaczyna się od 34, a nawet i od 32.

Nie jestem ładna

   Na zakupach wiecznie oglądałam za małe rzeczy, w przymierzalni wstydziłam się każdej swojej niedoskonałości. W kostiumie kąpielowym wyglądałam według mojego postrzegania albo za grubo, albo zza małym biustem.

 

Nie tylko ja

   Ale wiem, że w tej mojej obsesji wyglądu doskonałego, nie byłam odosobniona. A piszę to świadomie, w czasie przeszłym, bo coś się zdarzyło w moim życiu, o czym chcę w tym i następnych postach Tobie przekazać.

Za chuda albo za gruba

  Swoją chudą, wręcz dziecinną sylwetkę, po 25 roku życia utożsamiałam z większym powodzeniem u mężczyzn, lepszymi zajęciami, dającymi większe pieniądze. Czułam, że jak mam na sobie 36, to jestem królową życia. To dziwne postrzeganie siebie, niosło za sobą jeszcze jedną cenę. Każdy pryszcz, odrost na milimetr, większy brzuch wywoływał u mnie, napad paniki i zły humor. Wstydząc się siebie, od razu bałam się, że utracę pożądanie w oczach mojego partnera, nie będę taka niezawodna, perfekcyjna w pracy.

 

Negatywne postrzeganie siebie

   Długo nie wiedziałam, że jestem w tym śmieszna, a to zwodnicze niskie poczucie wartość na swój temat, to nic innego jak negatywna obsesja swojego ciała.
   Psycholodzy doskonale wiedzą to, że jest to zaburzenie w krytycznym ocenianiu siebie. Już chyba teraz to pojęcie ma swoje uregulowanie, w  leksykonie zaburzeń psychicznych, i jest im doskonale znane, śmiem twierdzić, że jest wszechobecne na całym świecie.

Skąd wiem, że na to cierpię?

   Żadne badania krwi ani wizyty u drogich dietetyków, tego nie zdiagnozują u Ciebie. Bo negatywne postrzeganie jest w twojej głowie, gdzie z powodu pierwszych siwych włosów na twoje skroni, robisz tragedię. Przeglądasz magazyn mody czy czytasz i oglądasz zdjęcia celebrytów. Na każdej stronie masz reklamę powiększania biustu i od razu planujesz budżet, by się takiemu zabiegowi poddać. Nie dopiętą transakcję handlową, mniejsze pieniądze na koncie, brak nowego klienta w firmie utożsamiasz z tym, że nie wchodzisz w jeansy, których rozmiar można znaleźć na dziale dziecięcym. Albo przy świątecznym stole, z rodziną dziabiesz przez 2 godziny malusieńki kawałeczek ciasta, by broń boże wieczorem, nie widzieć tłuszczu na biodrach.

 

Chcę czegoś nowego

        Negatywne postrzeganie siebie jest oznaką chęci  posiadania zmian w życiu. Nie ma w tym nic złego, ale nie kosztem twojego zdrowia i gorszego poczucia psychicznego.
   To zjawisko często powoduje, że w głowie masz negatywne zdanie o sobie i że jesteś gorsza, brzydsza, grubsza.

Nie jest łatwo

   Lekarze, psychologowie wiedzą, że z obsesją piękna nie można wygrać. Bo jest ona w magazynach dla kobiet, w telewizjach śniadaniowych, na portalach w sieci. Widzisz wszędzie chude i uśmiechnięte celebrytki, wymuskane do granic przyzwoitości aktorki, żony piłkarzy czy inne kobiety, które według Ciebie odnoszą sukcesy. No i brniesz w tym zamęczaniu siebie, że jesteś gorsza. Lustro i to, co tam widzisz, jak stoisz przed nim, jest dla ciebie męczarnią, bo tak obrzydliwej kobiety, to Ty nigdy w życiu nie widziałaś. A przecież inne są sexy, ładne, powiększone o sylikony, z rzęsami do nieba. No tak, ale czy one rano, po przebudzeniu czują się same ze sobą szczęśliwe? Tego nie wiesz, bo nie mówią o tym, nie widzisz ich rano w łazience i nie oglądasz ich niepomalowanych, w dresie, przy porannej kawie.

Wszystko jest za coś

   Za to zaburzenie płacisz ogromną cenę. Chudniesz na kuriozalnych dietach i chodzisz w ciągle głodna i jest ci zimno. Chudniesz, ale wyglądasz jak cień własnej osoby, z zanikiem mięśni i bardzo złymi wynikami z badań krwi. Jesteś chronicznie zmęczona i przytłoczona.

Wszystko ważysz

   Twoje życie polega na liczeniu kalorii i kilogramów. Męczy Cię strach, boisz się to, jak wyglądasz po zjedzeniu normalnego, pełnokalorycznego posiłku i masz zachwianą emocjonalność, bo wiecznie cierpisz i zadręczasz się.

A przecież …

   Prawda jest taka, że każda z Nas przychodzi na świat piękna. Rzeczywistość jest taka, że niezależnie do kilogramów, rozmiarów ubrań, jesteś idealna. W życiu trzeba kochać siebie, a nie pielęgnować wieczny strach w sobie.

Moje trzy grosze

   Zapytasz, no to, co ja takiego magicznego zrobiłam, że ja nie mam tej obsesji, a piszę ten post. A no piszę to dlatego, że czuję się piękna. Ne wstydzę się, że noszę rozmiar spodni podobny do numeru buta, czyli 40. Wiem, że we mnie jest ogromny potencjał i nieograniczone możliwości. Wiem, że po zjedzeniu ciastka na śniadanie a na kolację kawałka tortu, nie kończy się świat. No i że jak przytyję, to moje pożycie z mężczyzną, zaniknie. Wszystkie na każdym etapie swojego życia, mierzą się z negatywnym postrzeganiem ciała i to jest złe, z tym trzeba walczyć. Jak? O tym w następnym poście. Pozdrawiam.

 

Zapraszam też do mojego sklepu, dziś polecam piękną apaszkę. Szczegóły tutaj:

Apaszka

 

1 miesiąc ago

Join the discussion One Comment

  • Magdalena Szymańska pisze:

    Nie mam problemu ze swoim wyglądem, dawno się zaakceptowałąm, ale jak zaczynam się źle czuć, to myslę , że jednak za dużo tych czekoladek zjadam 🙂

Leave a Reply