Po co ludzie logują się na Tinderze i innych aplikacjach
Dzisiaj, jak jesteś po 25 roku życia, twoje szanse na spotkanie miłości życia i okazji do spotkania takiej osoby kurczą się.
Zostaje internet, który kryje za sobą szanse, jak i niebezpieczeństwa.
O Tinderze i innych aplikacjach randkowych można wiele powiedzieć.
Na pewno po aplikacje sięgają ludzie, którzy spędzają dużo czasu w sieci. Wykorzystują nowoczesne technologie do pracy i życia.
Mają zawsze pod ręką telefon i dzięki temu szybkie dojście do kontaktu z drugą połówką. Mają pozytywne poglądy na temat poszukiwania partnera w sieci.
Ale też są tacy, którzy nie są aktywnymi użytkownikami aplikacji randkowych. Uważają, że internet jest niebezpiecznym miejscem do nawiązywania relacji i nie angażują się w wirtualne znajomości. Logują się na Tinderze czy Badoo ale tworzą tzw. „martwe konta”.
Karolina pracuje zdalnie. Jej naturalnym środowiskiem do kontaktu z ludźmi jest internet. Komputer u niej pracuje non stop. Ogranicza używanie internetu w telefonie.
Z internetu korzysta w celach informacyjnych, rozrywkowych, komunikacyjnych, ale także jako narzędzie pozwalające na załatwieniu bieżących spraw.
Po używaniu przez jakiś czas aplikacji randkowej zauważa, że budowanie relacji z facetem nie jest łatwe. Nie angażuje się tak łatwo i szybko, jak na spotkaniach w normalnych okolicznościach.
Na randki chodzi, ale raczej z ciekawości, niż z zaangażowania emocjonalnego.
Inna użytkowniczka, mimo że też spędza dużo czasu w sieci, randki z wirtualnie poznanym mężczyzną, traktuje jako zagrożenie.
Za fasadą dobrze skomponowanego profilu na Tinderze, czai się anonimowość. Uważa, że można tak rozmawiać z osobą o tej samej płci albo przeciwnej błędnie zakładając kim ona jest. Może to być osoba niezrównoważona psychicznie jak i ktoś kto chce seksu a nie najpierw relacji przyjacielskiej. Dając za przykład mężczyznę, który deklaruje że ma 18 lat, a w rzeczywistości jest to 60-letni facet. Dlatego kobieta ta ma duży dystans do Tindera, potwierdza że była tam użytkownikiem, ale po przykrych przejściach wylogowała się.
To są według niej duże niebezpieczeństwa i ogromne szanse, żeby zostać oszukanym i okłamanym.
Innego zdania jest Janek. Pracuje dużo w biurze i wykonuje pracę przy komputerze. Wychodzi z założenia, że jak tak często przebywa w sieci, a technologia pozwala również na nawiązywanie kontaktów, to dlaczego by nie wykorzystać jej do celów matrymonialnych.
Uważa, że aplikacje i użytkownicy są tak różni, jak szambo. Znajdziesz tam i banknoty, trochę zabawek, parę gazet i musisz to wszystko przefiltrować, by nie zostać oszukanym.
Poznawanie osoby na aplikacji wg. niego odbywa się bez kontekstu społecznego. Nie widzi się, z kim się pisze, nie dostrzega również mowy ciała, reakcji pozawerbalnych. A to dla niego ważny aspekty psychologiczny.
Uważa, że randkowanie i szukanie osoby bliskiej jest szybsze w realnym życiu, niż wirtualnie.
Podziela też pogląd, że fajnie jest poklikać z kobietą przez komunikator niż spotykać ją w realu. Ekonomiczne aspekty takiego poznawania ludzi, też mu się podobają. Nie angażuje swojego czasu aż nadto, klika z kobietą kiedy chce i jak chce, nie zapraszając ją na spotkanie.
Jest jakiś mały odsetek osób, które rejestrując się w aplikacji randkowej, mają zamiar poznać partnera, by się zakochać i złożyć rodzinę.
Użytkownicy portali randkowych są świadomymi uczestnikami tych miejsc. Już w przeszłości wykorzystywali aplikacje do spotykania w ten sposób ludzi.
Przewinęli się przez kilka portali, po jakimś czasie przestają się tam pojawiać, ale zostawiają swoje konta.
Często też jest tak, że aktywny użytkownik kilku portali poznaje osobę, angażuje się a jak znajomość nie wychodzi, loguje się ponownie i poszukuje aktywnie dalej osoby do celów matrymonialnych.
Wszyscy użytkownicy zauważają, że po jakimś czasie poznają przy okazji takich ludzi, którzy mają idealnie wykreowany wirtualny wizerunek, ale nie ma on pokrycia w świecie rzeczywistym.
Ludzie starają się szybko spotykać przez aplikacje randkowe aby nie kreować sobie w myślach, kim ta osoba jest. Spotkanie w rzeczywistości i nie spełnienie tych wyimaginowanych wyobrażeń, wpływa negatywnie na użytkownika i kończy on znajomość, po pierwszym spotkaniu.
Kobiety na aplikacjach randkowych pojawiają się poprzez polecenie ich przez innych użytkowników. A to sąsiadka poznała faceta przez internet, a to kuzynka, więc same kobiety dochodzą do wniosku, dlaczego by nie skorzystać z tego samej.
Zakładają wtedy profile z ciekawości, w celach rozrywkowych.
Szybko same zauważają, że portal czy aplikacja daje dużo okazji do poznania mężczyzn. Szybko też rozumieją, że są tam profile bez zdjęć lub te z jednym, które nie budzą w nich zaufania. Z takich kont otrzymują „głupie propozycje”.
Mężczyźni logują się na portale, kiedy jakiś znajomy z ich otoczenia spotkał kobietę przez internet. Oceniają tych kolegów jako mało atrakcyjnych fizycznie, introwertyków. Sami mają większe poczucie własnej wartości i uważają, że mają jeszcze lepsze szanse na spotkanie bardzo atrakcyjnej kobiety. Pierwsze co robią, to na jakiś czas zakładają profil dla celów „obserwacyjnych”. Z czasem uzupełniają je o zdjęcie i kilka zdań na swój temat.
Mężczyźni wychodzą z założenia, że te portale służą pewnym celom. M.in. do znalezienia partnera.
Jeśli sam czuje się samotny, to uważa, że na portalu też logują się takie osoby. Skoro w rzeczywistości krąg kobiet, które mógł poznać i być z nimi wyczerpał się, to przechodzą do używania aplikacji randkowych.
Dla niego to miejsce jest pełne pozerstwa. To jak zanurzenie się w morzu i poszukiwanie skarbów na jego dnie. Facet ma pozytywne nastawienie , że kogoś w końcu pozna. Wie, że pomiędzy ludźmi mającymi cel seksualny, zdarzają się też ci fajni, z którymi warto spotkać się i przejść na inny etap relacji.
W końcu są też tacy użytkownicy którzy szukają sympatii o tej samej płci. Wtedy logują się na portale o dedykowanych preferencjach seksualnych. I co ciekawe, zakładając konto użytkownik najpierw kieruje się chęcią poznania kogoś jako kolegi a dopiero później decyduje się na przekształcenie takiej relacji by wyjść z domu, umówić się na piwo, porandkować, ewentualnie zjeść wspólnie posiłek, gdzieś na mieście.
