Romanse małżonków to zjawisko coraz bardziej powszechne, a platformy randkowe dla żonatych stają się coraz popularniejsze. Co skłania ludzi do szukania romansów w sieci? Jakie są psychologiczne aspekty takich relacji i jakie sekrety kryją platformy randkowe?
Wstęp do świata romansów
Tinder czy inne aplikacje randkowe z pozoru wydają się być przeznaczone dla singli. Lecz proza życia sama skorygowała zapotrzebowanie na takie oczekiwania, i w internecie jest pełno platform do umawiania się na randki przez mężatki i żonatych.
Ten świat to romans żonatych i mężatek, które z różnych powodów logują się na platformy typu Ashley Madison, które służą do umawiania się na dyskretne randki dla mężatek i żonatych. Słowo „dyskrecja” ma tu duże znaczenie i nabiera w tym kontekście nowego znaczenia.
Co różnicuje Tindera dla singli od np. Ashley Madison, która promuje się pod sloganem w wolnym tłumaczeniu „życie jest zbyt krótkie, czas na romans”? Przyciąga małżonków; czas obecności na takich platformach jest krótszy, rotacja użytkowników jest krótsza, i rządzi się innymi prawami, a dokładnie innymi zaskakującymi historiami użytkowników.
Popularność platform randkowych dla małżonków
Co ciekawe, jak w mediach pisze się o romansach osób związanych węzłem małżeńskim, takie portale przeżywają istny boom. Ludzie logują się tam w niewyobrażalnej ilości, by za chwilę zniknąć bezpowrotnie. I wiedzie prym tendencja, że to mężczyźni tam się logują w większości. W zależności od źródła oraz odbiorców danego medium, portale takie cieszą się dużą popularnością wśród różnych grup zawodowych. Są tam i chirurdzy i prawnicy, ale także świat finansjery, przedsiębiorcy, osoby na stanowiskach dyrektorskich wielkich korporacji. Bo jest drogo, dyskretnie, i pojawia się duża chęć podjęcia wyzwania i umówienia się z mężatką. Panowie chcą się sprawdzić, czy nadal ich „akcje” na rynku randkowym mają wysokie notowania.
Spróbowanie zakazanego owocu nie jest nawet prowokowane przez biblijną Ewę, bo ochotników z własnej, nieprzymuszonej woli, jest bardzo dużo. I nie ma tam żadnych ograniczeń wiekowych. Są tam i panowie przed 30-tką, jak i ci, co przeżywają jesień swojego życia.
Trudności w utrzymaniu dyskrecji
Trudno na takim portalu znaleźć urzędnika państwowego czy zwyczajowo ujmując „etatowca”. Bo sztywne godziny pracy uniemożliwiają wymówki, że jest nagła delegacja, wypadło ważne spotkanie biznesowe. Żony wiedzą o której godzinie ich partner kończy pracę, ile zabiera mu czas powrotu do domu z pracy, no i w jakimś stopniu żony znają współpracowników, więc jest większe zagrożenie, że zadzwoni do biura i zapyta się, czy jest mąż i o której opuścił miejsce pracy. Nie ma też wyjazdów do innych miast regularnie, nie latają samolotami w dalekie destynacje. Jest więcej restrykcji i sztywnych „ram”, które nie sprzyjają umawianiu się spontanicznie na schadzki po hotelach.
Ale nie zapominajmy, że takie problemy i „utrudnienia” mają też mężatki, które szukają „urozmaicenia” w życiu seksualnym. Bo bądźmy realistami, romanse małżonków nie mają na celu zakochania się, tylko wyluzowania i polizania zakazanego owocu.
Profil użytkowników platform randkowych
Brutalna prawda jest taka, że najwięcej męskich użytkowników platform do umawiania się na randki z romansem seksualnym w tle, jest wśród przedsiębiorców. Są oni bardziej dyspozycyjni i sami zarządzają swoim czasem pracy, i jak to w biznesie bywa, trzeba podejmować ryzykowne decyzje. Można też liczyć na obecność mężczyzn ze świata sztuki i kultury. To panowie, którzy poszukują bodźców do inspiracji, przeżycia czegoś niezwykłego, gdzie emocje nadają nowy nurt w ich twórczościach. No i nie zapominajmy o jeszcze ciekawej grupie, jaką są dziennikarze. Nic tak nie pozwoli zrozumieć fenomenu randkowania z mężatką jak przeżycie tego samemu. Nie odda napięcia i sensualności na kartach swojej powieści pisarz, jak sam nie przeżyje romansu z nutką dreszczyku w tle.
Osobowość użytkowników
Więc przejdźmy gładko do przyjrzenia się osobowością mężczyzn, którzy logują się na aplikacjach Ashley Madison i innych… Narcyzm mam na imię.
Skoro dużo mężczyzn używa platform do umawiania się z mężatkami, bądźmy uczciwi i przyznajmy to, że również kobiety o takiej trudnej osobowości tam się logują. I kobiety i mężczyźni w związkach małżeńskich szukają poklasku, głodnego wzroku i upewnienia się, że mimo upływających lat, nadal są atrakcyjni dla płci przeciwnej. Bo w małżeństwie wieje nudą i rutyną.
Jak poznać, że dany profil jest o narcyzie? Zazwyczaj ma szczegółowy opis i opisane są same zalety tego użytkownika. A że samodzielny, a że przystojny, bogaty, że empatyczny i tak dalej. Zero wad i przeszkód, aby z takim użytkownikiem umówić się na randkę. Do tego trzeba dodać aspekt chwalenia się na swój temat i tego, że dany osobnik wchodzi w jakąś rolę. Tu oczywistym jest fakt, że pan choć przez chwilę chce być atrakcyjnym i elokwentnym playboyem, z którym spędzenie czasu przez sekundę jest zaszczytem.
Anonimowość i fantazje
Generalnie anonimowość na tych platformach randkowych, czy dla singli, czy dla osób w związkach, sprzyja dyskrecji. Ludzie logując się tam podają prawie zawsze inne imię, miejscowość, wiek, zainteresowanie. Fałszują swoją tożsamość z jednej strony, by ukryć swoje prawdziwe dane, ale z drugiej strony są pełni ekscytacji i wchodzą w nowe role. Chcąc zaspokoić swoje żądze, wyobrażają sobie, że są seksownymi kociakami, lubieżną pielęgniarką, wyrafinowaną kochanką zza granicy, by choć przez chwilę być kimś innym niż w brutalnej, szarej rzeczywistości. Jednego czego bardzo pilnują, to warunków obecności na tej platformie i zasad spotykania się i formy kontaktu ze sobą. O tej znajomości bowiem ma wiedzieć tylko on czy ona oraz potencjalna kochanka czy kochanek.
Różnice w oczekiwaniach
Ktoś by zapytał, po co tyle zachodu i kombinowania, skoro można wynająć sobie call girls na konkretną godzinę i w danym miejscu? Przecież to łatwiejsze. No tu się okazuje, że prostytutki nie są mile widziane na platformach dla żonatych. Bo z kobietą zamężną łatwiej wejść w układ, nie wiąże się, nie dąży do stałego kontaktu, no i tu jest sprawa prosta, trzeba płacić za restauracje, kwiaty, upominki, hotele, podróże. Nie przystoi bogatemu, zdradzającemu , żonatemu facetowi przerzucanie kosztów randek na kobietę, mężatkę.
Natomiast użytkownicy platform do romansów osób w małżeństwach nie jest tak prosty, dostępny. Obie strony chcą tego samego i tego samego uniknąć. Nie ma tu żadnej iluzji relacji czy jakiś poważnych zobowiązań. Obie strony wiedzą, że jak romans zostanie nakryty, to kontakt się rwie nawet bez słowa wyjaśnienia, jak i samo, nagłe wygaśnięcie takiej znajomości nie dziwi i nie oczekuje się słowa „przepraszam” czy „to koniec”. Jest praktycznie, bez przyjaźni i nadziei, że z tego cokolwiek będzie.
Erotyka w układzie zakazanym
W romansach żonatych, kobiety poznane na takich platformach nie godzą się na rolę podwładnej tak często jak w układzie sponsoringowym. No bo wiemy, że w większości mężczyzn, którzy umawiają się z mężatkami, to samodzielni, bogaci prezesi spółek, bogaci bankierzy, dominanci, którzy rządzą i narzucają warunki romansu. To kobieta określa godzinę randki, gdzie jest hotel, czy przed seksem będzie kolacja czy tylko szampan zamówiony do pokoju. To kobieta narzuca porę dnia i dzień w tygodniu, i jest tzw. krótka piłka, albo będzie albo nie. Jeśli się nie zjawi z góry, facet ma przyjąć do wiadomości, że coś jej wypadło.
Oni uważają, że jak sami poderwali jakąś mężatkę, to oni sami będą rządzić w tym układzie, ale portal dla małżonków szukających romansów, rządzi się innymi prawami. I to one określą, czy będzie seks czy nie, i jak często. Nie odwrotnie!
Frustracja mężczyzn
Lecz na tym tle mężczyźni przeżywają frustrację. Jest więcej facetów na portalu niż kobiet. Stąd to kobiety często wpływają na przebieg takiego romansu. Jest ich mniej, i mężczyźni muszą godzić się na warunki płci pięknej. Jeśli im to nie pasuje, długo poszukują substytutki, ale z miernym efektem. Bowiem żonaci decydując się na romans z inną kobietą, zajętą, spełnioną mężatką, nieraz mają wysokie oczekiwania co do fizyczności. Chcą, żeby panie zamężne były tak samo atrakcyjne jak 20-latki czy panie, którym płaci się za seks. A do tego jeszcze dochodzi oczekiwanie co do wysokiej inteligencji, w tym emocjonalnej. I tu powstaje kłopot, bo rzadko takie mężatki decydują się na romanse z żonatymi. Niejednokrotnie same są spełnionymi kobietami i nie szukają problemów z innymi żonatymi facetami.
Błędne oczekiwania mężczyzn
Mężczyźni też błędnie podchodzą do swoich oczekiwań, jak logują się na tych platformach. Wydaje im się, że jak opłacili abonament na tej platformie, to mogą żądać. Chcą produktu ściśle stworzonego pod ich życzenie. A w życiu i relacjach tak nie jest. Bo ani nie można znaleźć sobie kobiety pod wytyczne wzrostu, koloru włosów, wagi i inteligencji, jeśli na platformie jest więcej facetów niż kobiet. To portal, gdzie się szuka relacji, a filtry służą tylko po to, by połączyć geolokacyjnie użytkowników. Mylą mężczyźni proces zakupu luksusowej rzeczy, bo ich na to stać, z prawami, jakie rządzą na platformach romansujących małżonków.
Kłótnia z rzeczywistością i brak doświadczenia
Stąd mężczyźni „kłócą” się z taką rzeczywistością. Jako spełnieni i z wieloma sukcesami finansowymi i zawodowymi, żądają kobiety na wymiar i jak spotykają się z kobietami w realnym życiu, oblicze kobiety ich zaskakuje to stają się aroganccy, nieprzyjemni w obyciu, bo ich rozczarował wygląd kobiety z którą czatował. Niejednokrotnie też mężczyźni, ci nie mają doświadczenia w budowaniu takich specyficznych relacji, bo dopiero zaczęli zdradzać, albo w ogóle pierwszy raz zalogowali się na takiej platformie i nie mają zielonego pojęcia, jakimi prawami rządzi się romans z mężatką, błądzą jak dziecko we mgle. Nie potrafią odczytywać subtelnych sygnałów, jakie im kobieta wysyła mową ciała czy stylem komunikacji na czacie, paląc często sobie grunt pod nogami już na samym wstępie użytkowania takich platform dla małżonków.
Mężczyźni mylą platformę dla małżonków gotowych rozpocząć romans z usługami call girls czy escortami. Platforma jest narzędziem do poznania kobiety, ale nie do jej zamawiania, kiedy się chce, i jak się chce na ich warunkach. Tu można poznać ciekawą kobietę, z piękną osobowością, dojrzałością, której bardzo zależy na dyskrecji. Może być wysportowana, elokwentna, oczytana, mieć w sobie magnetyczność, ale nie ma 100% gwarancji, że ona w ogóle przystanie na taki romans. No i w końcu taka relacja może zaistnieć, a może w ogóle się nie przydarzyć. I to w dużej mierze frustruje bogatych, żonatych facetów na tych platformach. W takich sytuacjach mężczyźni wyjątkowo wybrzydzają. Bo chcą pięknej kobiety, wysokiej, o dużych atutach seksualnych, ale jak głos, czy jego intonacja nie zgadza się, albo zapach jej ciała jest inny niż oczekuje, nie ma takiej samej inteligencji co on, to żonaci faceci rwą od razu taką znajomość, bez słowa wytłumaczenia czy dialogu co zmienić. Kobiety więc często skarżą się, że żonaci są trudni, zamknięci, burakowaci i po prostu nie chce się kobietom romansować z takimi nadętymi, bogatymi mężami czyiś żon, które mają takie zachowanie na co dzień.
Konflikty i niespełnione nadzieje
Z czasem jednak i ci najbardziej uparci mężczyźni uczą się, że muszą się starać, zdobywać kobietę i ją adorować. Mają z tym problem, bo sami tkwią już w długoletnich małżeństwach i zapomnieli, jakimi prawami rządzą się randki. A randki z mężatkami są przecież specyficzne. Wiedzą, że jeśli nie będą zaangażowani, kulturalni, okażą się opryskliwi, niedostępni lub będą narzucać się swoją osobowością, szybko zostaną wymienieni na innego mężczyznę z platformy, który również poszukuje seksualnego romansu. Mężczyźni mają też problem z tym, że piękna i inteligentna mężatka może prowadzić równolegle kilka romansów. Mężatki mocno akcentują, by romans był dyskretny i ukryty. Dlatego kobiety na spotkaniach spotykają się z agresją słowną, zazdrością i oburzeniem ze strony żonatego. W trakcie randek wywoływane są trudne tematy, padają obraźliwe słowa, podczas gdy sami mężczyźni są przecież na randce z kobietą.
Między namiętnością a pragmatyzmem
Żonaci mężczyźni romansują, ale nie rozumieją, że romans z mężatką kosztuje. I nie chodzi tu o płacenie za seks w hotelu. Nie potrafią pojąć, że powinni przynosić kwiaty na randkę, zaskoczyć drobnym prezentem, kupić bieliznę, zaprosić na krótką wycieczkę zakończoną seksem w drogim hotelu. Nie rozumieją, że mężatka ma ich kosztować. Nie rozumieją, że ich wygląd, dojrzały wiek i mała wydolność krążeniowa nie mogą być rekompensowane jedynie tabletką na potencję. Sami bywają otyli, z ziemistą cerą i podkrążonymi oczami, a to wszystko przez stres, biznes i presję inwestowania. Nie podchodzą krytycznie do swojego wyglądu, więc kobiety często zmuszają się fizycznie do kontaktu z takim mało atrakcyjnym, bogatym, żonatym facetem. A jeśli taki mężczyzna jest skąpcem już po pierwszej randce, zostaje bezpardonowo opuszczony i zablokowany. Potem dziwi się, nie dostrzegając, że to on był przyczyną zakończenia romansu. Z czasem rozumie, że brak atrakcyjności fizycznej i małej siły erotycznej wymagają adorowania kobiety, a to zawsze kosztuje.
Wielu żonatych mężczyzn ma też problem natury psychicznej. Będąc bogatym facetem, z pozycją i doświadczeniem zawodowym, nie akceptuje, że to kobieta decyduje o tym, czy romans będzie miał podłoże seksualne. Dyrektorzy banków, prezesi spółek technologicznych i miliarderzy są przyzwyczajeni do wydawania poleceń, co w romansie z mężatką jest nie do zaakceptowania. Układ sił i decydowania jest kompletnie odwrócony. Tacy mężczyźni cierpią, gdy nie mogą dominować, czy to w rozmowach, czy w hotelowym łóżku. Nie mogą kontrolować kochanki, narzucać jej terminów i rządzić tym, co i kiedy ma się zdarzyć.
Brak regularnego sportu, pracy nad kondycją i elastycznością ciała często dyskwalifikuje żonatych mężczyzn już na samym początku romansu. I żadne pieniądze oraz drogie prezenty tego nie zmienią. Ich długo niećwiczone ciało, zasiedziałe na naradach, przepalone milionem papierosów oraz hektolitrami drogich trunków, nie sprzyja wyrafinowanym technikom seksualnym, których poszukuje mężatka, która chce zabawy, ostrej lub delikatnej. Na pewno chce eksperymentować, a nie dostawać w łóżku to, czego może oczekiwać od swojego męża.
Romanse małżonków z obcymi osobami rządzą się też prawem różnego pochodzenia i przynależności do różnych grup społecznych. Zapłacenie za dostęp do portalu nie hamuje nikogo. Na platformie są więc ludzie na poziomie, ale też i nieobyci z etykietą zachowania. Są ludzie z różnym wykształceniem i doświadczeniem zawodowym. Prezes korporacji może umówić się z 25-letnią gospodynią, która z mężem prowadzi agroturystykę, a właścicielka galerii sztuki po historii sztuki może wejść i umówić się na randkę z maszynistą kolei państwowych. I dochodzi do tego, że gdy się spotkają, nie mają o czym rozmawiać i nie traktują znajomości poważnie. Różnica pochodzenia i wykształcenia dla wielu jest barierą nie do przeskoczenia, by taka osoba była kandydatem do romansu.
Miłość w czasach platform randkowych
Portal randkowy jest jak stadion narodowy, na którego mecz może przyjść każdy, niezależnie od zasobności portfela, ukończonych szkół i doświadczenia życiowego. Jedni uważają to za atut, a inni za wadę. Różnorodność rasowa ma też swoje konotacje w romansie. Jeśli któraś ze stron ma uprzedzenia na tym tle, może mieć problem ze znalezieniem kandydata na kochanka.
Przekłada się to nie tylko na kolor i zapach skóry, ale i odmienne zwyczaje, etykietę oraz zasady romansów. Mężczyźni i kobiety w takich układach nie wiedzą, co im wypada, a co nie, i przez te różnice palą znajomości. Różnice kulturowe, okraszone odmiennymi zmiennymi społeczno-ekonomicznymi, wpływają na ocenę portali randkowych i mimo że reklamują się jako usługi premium, użytkownicy czują wielkie rozczarowanie.
Empatia i umiejętność dostosowania się do ciągle zmieniających się okoliczności są również ważne. Jeśli użytkownik portali nie potrafi tego zaakceptować i zastosować, często czuje się oszukany.
Wychodzi to w prozaicznych sprawach, takich jak miejsce spotkania, czas i to, co się dzieje na takich randkach. Jedna kobieta lubi głośny pub, a inna oczekuje randki w drogiej restauracji. Jeden pan zaproponuje na początku po prostu spacer, a kobieta uważa, że powinna być zabrana na przejażdżkę kabrioletem po Lazurowym Wybrzeżu, zakończoną kolacją w Monte Carlo i szampanem Moët & Chandon. To prozaiczne różnice, ale dla niektórych nie do pogodzenia. Niektóre kobiety oczekują drogich prezentów i luksusowych hoteli, a mężczyźni na to nie przystają. Uważają, że mężatka powinna być wdzięczna za sam fakt, że poświęcił jej swój czas i zainteresowanie.
Dochodzi do wielu nieporozumień i rozczarowań. Kobiety czują się wykorzystywane i niedoceniane, a mężczyźni mają poczucie, że mężatki są zbyt wymagające i roszczeniowe. Trudno znaleźć złoty środek i zbudować relację opartą na wzajemnym szacunku i zrozumieniu. W świecie romansów małżeńskich, gdzie granice są płynne, a oczekiwania często nierealne, łatwo o pomyłki i bolesne rozczarowania.
Reasumując , platformy randkowe dla żonatych i mężatek to skomplikowany i pełen sprzeczności świat, w którym namiętność, egoizm i pragmatyzm splatają się w zaskakujący sposób. To miejsce, gdzie narcyzm spotyka się z desperacją, a pragnienie zakazanego owocu prowadzi do nieoczekiwanych konsekwencji. Niezależnie od motywacji i oczekiwań, warto pamiętać o szacunku dla drugiej osoby i odpowiedzialności za swoje czyny. W końcu, jak śpiewał klasyk, „miłość niejedno ma imię”, ale zawsze powinna opierać się na szczerości i wzajemnym zrozumieniu.
