Lifestyle

Wyszłam za mąż i nie wracam

„Kasia wychodzi za mąż!”.

Szok, plotka, niedowierzanie. W jednej chwili przychodzą smsy, dzwoni telefon. Słuchasz gratulacji, cieszysz się.  Ale kiedyś tak jak w tej książce, usłyszałam za dużo. Zacytuję tutaj fragment:
„…A jednak! Dlaczego, nie ja? Jestem zdołowana. (…) Ja chyba oszaleję, przecież ona ma 38 lat, a ja już …”

Zazdrość

No zabolało, ba zakuło. Każda z Nas chce być kochana. Każda z Nas czeka na tę chwilę. Na palcu widzisz pierścionek i nie dowierzasz. Patrzysz drugi raz, i tak, on tam jest. Przed chwilą powiedziałaś mu słynne “tak” i w końcu możesz nazywać siebie „narzyczoną”, wow!

Szczęście

I tak bardzo chcesz światu się pochwalić, zrobić zdjęcie tego pierścionka, wrzucić na fejsa, zmienić status, po prostu wykrzyczeć, że jesteś zaręczona, szczęśliwa i zakochana.

Załamka

Ale znam też to uczucie, nie przepraszam, ukłucie. Zazdrość jest pierwsza niż radość. No i zaczynasz zadręczać się pytaniami, dlaczego ona, a nie ja? Ona ma 38 lat a ja już 40,50, 60… W Twojej głowie króluje emocjonalna tragedia. Mówisz sobie w myślach, że zostaniesz starą panną, umrzesz w samotności. Dławisz się smutkiem, łzy rozmazują Ci perfekcyjny makijaż. No tragedia, najgorszy dzień w życiu …który pojawia się za każdym razem, jak słyszysz, czy czytasz o ślubie innej. Mały ból, jak takim newsem karmi Ciebie plotkarski portal, że ktoś tam wychodzi za mąż. Tragedią staje się fakt, że koleżanka, sąsiadka, kuzynka wychodzi za mąż. Wtedy jesteś absolutnie usprawiedliwiona, że zjadasz całą tabliczkę czekolady w 5 sekund, wypijasz sama najgorszego szampana i na kanapie zalewasz się łzami rozpaczy. No po prostu masz do tego prawo.

Pocieszenie

Ja też tak miałam kochana, wiele razy. I nie nie pomagały słowa otuchy, wyciąganie na miasto do klubu ani weekend w najdroższym spa. Nie, wszystko było do ….!

Złe małżeństwo

Z rozsądku wiedziałam, że nie powinnam wychodzić za mąż, bo one są mężatkami, więc i ja powinnam. Wiek nie jest żadnym argumentem do za mąż pójścia, bo czy 30-latka, albo 50-latka, to każda z Nas może wyjść za mąż. Nie mamy żadnej „daty ważności”. Od dawna nie słucham rodziny. Wolę poczekać, a nie żyć na jego garnuszku i żebrać o każdy grosz, żeby sobie kupić  to, czy tamto. To, że nie mam z kim iść do kina albo wyjechać na wakacje, to też nie jest argument. Tak boję się tego, że na starość nie będzie mi kto miał podać szklanki wody, i tylko z własnej emerytury będę żyła.

Ten idealny kandydat

Wiem, że chcę, aby on był dobry, dojrzały emocjonalnie i pewny swoich emocji. Bo nie chcę rozczarowania po 2 latach małżeństwa i patrzeć jak on odchodzi do innej. Ma być mój, bez żadnych zobowiązań kredytowych z poprzedniego związku, lojalny, uczciwy i szczery. Chcę, by był pewny siebie, miał poczucie własnej wartości, a nie wisiał na moim ramieniu i utyskiwał, że świat jest przeciw niemu. Ma być zdrowy, bez nałogów i no wiesz…przystojny. Ma być spełniony zawodowo i inteligentny, żeby nie twierdził, że Indianie żyją w Indiach.

Ten też, to nie ten

Mój mąż nie ma być kawalerem z drugiej ręki, bo koleżanka z litości swata mnie ze swoim byłym. Ciężko byłoby mi też z wdowcem, który za każdym razem jak mówi się jej imię, to w jego oczach pojawiają się łzy. Rozwodnik, też nie wchodzi w grę, bo ma przeszłość i rozchwiane emocje przez jakiś czas. No i nie chcę konkurować z byłą na sukcesy i urodę. Rozwodnik z dzieckiem, też nie. Nie, bo nie i już.

Oszukać los

Szczęściu można pomóc, no bo jest Tinder, Randka, Sympatia. Czasami księcia można szybciej spotkać w kolejce po bilety na dworcu.  Ale pchać się na siłę w małżeństwo, nie warto.
Takie mądrości przeczytałam w książce Anny Majewskiej pt. „Jak wyjść dobrze za mąż po czterdziestce”.

 

To powieść i poradnik w jednym. Lekkim piórem przeczytasz korespondencje w formie emaili między nią a jej koleżanką, która rozpacza. Są tam wyliczanki, mądre rady i babskie pogadanki. Książkę czyta się szybko. Jest zabawna i mądra. Jest szczera, no pisarka z autopsji tłumaczy Ci oczywiste oczywistości, których żadna, nawet najlepsza koleżanka by Ci tego nie powiedziała.
Zbliżają się Walentynki, a Ty nadal jesteś sama.

Zrób sobie prezent z tej okazji. Poszukaj w bibliotece albo księgarni tej książki. A jak chcesz szybciej i pewniej ją znaleźć, to zajrzyj do mnie do sklepu. Z przyjemnością Ci ją sprzedam jak kobieta kobiecie, w czasach niepewnej miłości i samotności.

 

Jak dobrze wyjść za mąż po czterdziestece

2 tygodnie ago

Join the discussion 6 komentarzy

  • Aleksandra Załęska pisze:

    Kasiu, każdy ma swój czas, wiem że łatwo mi się mówi, ale sama szukałam tego jedynego bardzo długo, bardzo długo też zastanawiałam się czy ten to ten jedyny, a wszyscy wokół naciskali, że najwyższa.pora i takie tam. Nie znasz dnia, ani godziny kiedy trafi cię strzała Amora 😉 ale doskonałe rozumiem co czuje osoba, samotna, kiedy wokół pełno zaręczyn i ślubów.

  • Monika Flok pisze:

    Na każdego przychodzi pora:) brat 45 lat, siostra 39 i co? przychodzi a jak nie przyjdzie to widocznie jest nam tak dane…grunt to zyc pełną piersią a nie non stop uzalac sie nad sobą

  • Aleksandra pisze:

    Zbliżają się Walentynki, a ja nie jestem sama 🙂 Mam kochanego męża, z którym na pewno będziemy się świetnie bawić.

    Jednak rozumiem, że niektórym kobietom trudno znaleźć dobrego mężczyznę. Na każdego przyjdzie odpowiednia pora. Wystarczy nie zamykać się w domu i nie brać byle kogo, ale naprawdę zastanowić się na tym, czy z tym mężczyzną chcemy spędzić resztę naszego życia.
    Pozdrawiam.

  • Nie warto szukać na siłę, ale należy też pamiętać, że ideałów nie ma. Czasem trzeba zaakceptować małe niedociągnięcia.

  • Holly pisze:

    Rozumiem, że każda pragnie faceta wolnego, bez zobowiązań. Ale czy kawaler po 40tce to możliwe? A może czy to rozsądne?

Leave a Reply