Jak stać się kobietą, za którą mężczyzna goni wiecznie? Po 10 latach prowadzenia chicbykate.com i tysiącach maili od was – ambitnych Polek 25-55 lat z dużych miast – znam te historie na pamięć: zdrady po winie w klimatycznej knajpce, manipulacje na „randkach z potencjałem”, łzy nad SMS-ami od „tego jedynego”. Widzę schemat, który powtarza się od miesięcy – wy gonicie w męskiej energii, zdradzając sekrety o babcinych pierogach, dzwoniąc pierwsze, stalkując Insta z piwem u kumpli, a oni wymykają się jak koty przed deszczem. Dziś zdradzam, jak odwrócić tę grę w waszą tajemniczą moc… Wskakujcie, bo Magda z Jeżyc już to zrobiła.
Historia Magdy: Kot z Jeżyc, co złamał mu serce
Magda, 34-latka z poznańskich Jeżyc, która pracowała w korpo przy Starym Rynku .
Szybko dostrzegła go w windzie, on puścił oko ona się zarumieniła. Oswajali się ze sobą tak z 2 tygodnie. Aż weszła w relację z Pawłem – wysoki macho o południowej i włoskiej urodzie, o szerokich barach, zawsze w obcisłej koszulce podkreślającej tatuaże na ramionach i z tym zadbanym zarostem, co wyglądał jak z katalogu perfum.
Co tu dużo pisać, z tego co mi pisała. On wyróżniał się charyzmą – głośny śmiech, pewny krok, te pełne napięcia i niesamowitych zwrotów akcji historie o „podróżach” do Chorwacji, którymi uwiódł ją na pierwszej randce w Manekinie. Jak to namiętny Włoch, obiecywał gwiazdy z nieba, a dawał tylko lajki pod jej stories. W niej dostrzegł pełne usta, krągłości w biodrach i ten błysk w oku, co obiecywał namiętność – ale sama Magda nie widziała swojej mocy.
Jej błędy?
Co koncertowo spudłowała zanim namiętność przerodziła się w miłość i szacunek?
Otóż nie mając żadnego planu, Magda wylewała mu sekrety o babcinym przepisie na pyry z gzikiem. O zgroza , dzwoniła pierwsza co wieczór ze słodkim pytaniem -„kochanie, co słychać?”. Najnormalniej w życiu stalkowała jego Insta do drugiej nad ranem, analizując każde piwo z kumplami na Wildzie. Codziennie w sms’ach pisała Pawłowi eseje o swoim dniu, na spotkaniach płaciła 50/50 za kawę i znosiła jego „spotkania z ekipą”, o których dowiadywała się tuż przed jej z nim randkami.
Co Paweł robił wobec Magdy?
Odpisywał co trzeci dzień, jak kot z dziewięcioma życiami. Znikał na weekendy z „kumplami z siłki” (te z Tindera, jak później wyszło), a ona jeszcze przepraszała za „zbyt szybkie pisanie”. Jak typowy facet nie zainteresowany: trzymał ją na orbicie, jako backup plan, bo łatwa dostępność zabijałaby nawet cień pożądania – zero pościgu, zero ognia.
Magda była w rozpaczy. Czuła że gdzieś jej się grunt osunął, a miała ostre parcie na związek. Jakimś trafem znalazła się u mnie na blogu.
Napisała pierwsza, opisała mi na 10 stron historię znajomości z Pawłe która trwała dopiero 18 dni. Grzecznie przeczytałam, co uczyniłam z dużym bólem czytelniczym, ale poradziłam jej. I zapadła cisza. On nie odpisywała, ja nie dopytywałam. Po miesiącu otrzymałam mail: „Kate, błaga o kawę!”. Bingo ! Czar zadziałał. Stała się Czarną Kotką, pachnącą tajemnicą. Przestała gonić. Zaczęła przyciągać.
Siedziała w swojej chacie na Wildzie. Popijając wino z Biedry, przeczytała mój mail z Złotymi Zasadami Czarnej Kotki.
Od lat powtarzam: dystans, tajemnica, obsesja na sobie.
Jak przyciągnąć mężczyznę bez gonienia?
Wykasowała stare SMS-y i nazwała kontakt do Pawła „dupek nie odbieraj i nie odpisuj sms”. Od razu jej ulżyło, w końcu już swoje przeżyła, poczuła chłód wolności w kościach.
Wcieliła mój plan działania.
Tajemnica czarnej kotki w relacjach
Dzień 1: zamiast odpisać na jego „Co słychać?”, poszła na siłownię na Wildzie – zero wiadomości, tylko selfie z lustra dla siebie, nie dla lajków. Paweł, jak mały szczeniak wyczuwający pustkę miski, napisał dwa razy: „Gdzie jesteś?”, ale cisza Magdy – chłodnej kotki – sprawiła, że kręcił się w kółko, merdał ogonem w pustkę.
Dzień 2: spacer po Cytadeli solo, obserwowała liście na wietrze jak drapieżnik z parapetu, ignorując jego stories; on już skamlał „Zniknęłaś? Co się dzieje?”, a ona uśmiechnęła się tajemniczo: „Randkuję z sobą, kotku”.
Dzień 3: zmieniła wibrację na ciemną – czarna szminka, milczenie o wieczorze z winem – Paweł bombardował: kwiaty pod drzwiami, zaproszenie do Ósmego Dnia, błagania o kawę. Jak szczeniak, co goni laserowy punkt: merdał, szczekał, gonił – bo ona stała się pudełkiem czekoladek, słodką Magdą z pyrami, gorzka syreną z pazurem. Przestała karmić, zaczęła wabić. On złamał się po tygodniu.
Poradnik Czarnego Kota: 5 kroków do jego wiecznej obsesji
Teraz ty, kochana – weź tę energię Magdy i zrób z niej swoją. Po latach korespondencji wiem: kobiety piszą, bo gonią w męskiej energii, a ja powtarzam – stań się nagrodą. Kobieca aura to nie szminka, to magnetyzm: tajemnica, dystans, żonglerka jasną i ciemną kobiecością. Przestań być dostępna jak poznański tramwaj – niech on błaga o bilet.
Aktywuj dopaminę u mężczyzny trikiem – Krok 1: Obsesja na sobie, nie na nim
Przenieś całą swoją uwagę z jego Tindera na swoje własne życie w tym dużym mieście, pełnym ekskluzywnych możliwości – zapisz się na poranną sesję jogi w prestiżowym studio przy reprezentacyjnej ulicy, kup sobie tę idealnie skrojoną parę jeansów z butiku Zary w eleganckiej galerii handlowej, oddaj się pasji do zmysłowego tanga w kameralnej sali baletowej, gdzie unosi się zapach lakierowanej podłogi i perfum. Randkuj z samą sobą w luksusowym wydaniu: zarezerwuj stolik w wytworni restauracji na kolację solo, delektując się soczystym stekiem, którego aromat zostaje na twoich ustach jak cichy triumf nad dawnymi wątpliwościami. Kobiety piszą do mnie w mailach: „Kate, po rozwodzie myślałam, że życie bez faceta to pustka i nuda w wielkomiejskiej dżungli”. To błąd – zobacz Magdę, która kupiła karnet na jogę w topowym klubie i nagle Paweł poczuł się jak przystojny dodatek do jej lśniącego blasku, nie centrum wszechświata. Niech on wisi na tobie jak ozdoba na ekskluzywnej choince w hotelowym lobby – lekko, dekoracyjnie, a nie jak kotwica ciągnąca cię w dół.
Czarny kot vs miła dziewczyna- Krok 2: Dystans jak kot z Cytadeli
Opanuj sztukę milczenia – zero paplaniny o babci z pierogami, plotkach z pracy czy drobnych sprawach dnia codziennego. Mów mniej, a obserwuj więcej: na jego żarty reaguj subtelnym uśmiechem syreny, nie salwami śmiechu, które zdradzają zbytnią ochotę do schlebiania. Przestań stalkować jego stories z „spotkaniami z kumplem”, ogranicz SMS-y do minimum – niech cisza między wami smakuje jak chłodny wieczór w dużym mieście, pełen napięcia i tajemnicy. Czytelniczki piszą do mnie: „Kate, przestałam dzwonić pierwsza – teraz to on dopytuje, gdzie zniknęłam!”. Wycofanie to twoja niewidzialna tarcza: bądź niedostępna, wyniosła, chłodna jak Morticia Addams na ekskluzywnym spacerze po reprezentacyjnej alei – on sam przyjdzie, merdając ogonem.
Żonglerka jasną i ciemną kobiecością -Krok 3: Ty jako nagroda – zero miłej dziewczyny
Ludzie widzą cię dokładnie tak, jak ty sama siebie postrzegasz – wejdź do eleganckiej kawiarni w dużym mieście i pomyśl: „Jestem królową swojego świata”. Syndrom miłej dziewczyny to jak wyprzedaż samej siebie: płacisz 50/50 za kawę, tolerujesz jego olewanie i SMS-y co trzeci dzień. Ustal nieugięte standardy: rozpieszczanie, kwiaty, uwaga to twoje absolutne minimum, nie fanaberia czy luksus. Środowisko pełne tanich randek z Tindera? Zmień je na ekskluzywne eventy networkingowe w stylowych przestrzeniach – tam czekają łowcy prawdziwych diamentów. Czytelniczka pisała mi: „Kate, po twoim e-booku powiedziałam ‚next’ – znalazłam kogoś z jachtem na Malcie!”. Wysoka cena zawsze przyciąga graczy z najwyższej półki.
Krok 4: Żongluj jasną i ciemną energią
Bądź jak pudełko ekskluzywnych czekoladek: raz emanuj jasną, dziewczęcą energią – perlisty chichot nad barszczem w eleganckiej restauracji w dużym mieście – a raz przeistocz się w ciemną, fatalną syrenę w czarnej, opinającej sukience, milcząc o swoim weekendzie pełnym tajemnic. Żongluj wibracjami jak najlepszą playlistą: wspólne gotowanie pierogów buduje w nim dopaminowy szał radości, po czym następuje twój dystans – zapach twoich perfum wisi w jego głowie jak nieustanna obsesja, nie dając spokoju. Czytelniczki z moich książek piszą: „Kate, po tej żonglerce dzwoni do mnie o trzeciej nad ranem!”. Tak jak Magda: księżniczka w blasku dnia, bogini po zmroku – on nie mógł oderwać wzroku, goniąc jej cień.
Krok 5: Aktywuj jego dopaminę, ale z klasą
Buduj niezapomniane wspomnienia w ekskluzywnym stylu: szusowanie na nartach w alpejskim kurorcie (czysta radość!), pizza w stylowej pizzerii w centrum miasta, śmiech do łez nad kieliszkiem wina – ale potem zniknij jak cień o świcie, nie dając mu czasu na rutynę. Niech kojarzy cię z luksusową nagrodą, nie z codziennym obowiązkiem, który nuży jak stara para skarpetek. Unikaj wampirów energetycznych – tych, co ssą twoją uwagę, nie dając nic w zamian, jak pusty kieliszek po imprezie. Po 10 latach bloga wiem z maili czytelniczek: zdrady bolą jak szpilka w serce, ale energia Czarnego Kota leczy rany – one piszą: „Kate, on wrócił po roku, błagając o drugą szansę!”. Twoja nieprzewidywalność to ostra szpilka wbita w jego ego: kłuje boleśnie, ale trzyma go na smyczy – nie puści, póki nie zapomni o innych opcjach.
Po tysiącach maili od was – moich czytelniczek z dużych miast Polski – mówię wprost: energia Czarnego Kota to nie trik, to twój klucz do happy endu, gdzie ty rządzisz, a on goni jak cień za światłem.
A morał z tej opowieści? Przestań być łatwą nagrodą – stań się tajemnicą, którą mężczyzna musi zdobyć, bo tylko wtedy relacja płonie wiecznie, a nie gaśnie jak zapałka w deszczu. Moja czytelniczko, czy takie historie o metamorfozach jak Magdy cię kręcą? Chcesz więcej postów z praktycznymi trikami? A może czas na pełną książkę z moimi radami prosto z 10 lat bloga? Napisz do mnie na mail – czekam na twoje historie i życzenia, bo razem zmieniamy dramę w triumf. Ściskam, Kate 💋
