Oszust matrymonialny w akcji jak psychopata manipuluje rodziną i przyjaciółmi ofiary

historia Marka Acklom seryjnego oszusta psychopata w akcji wpis na blog Chicbykate

 Oszust Matrymonialny w akcji: jak psychopata manipuluje rodziną i przyjaciółmi ofiary

   Ten tekst skupia się na obnażeniu mechanizmów, które psychopata wykorzystuje, aby zmanipulować otoczenie, ujawniając swój narcystyczny i socjopatyczny charakter w obecności bliskich ofiary. Widzimy tutaj, jak poprzez skrajną arogancję, dominację w rozmowie i prowokacyjne wypowiedzi, psychopata buduje kontrolę nad otoczeniem, jednocześnie izolując ofiarę od wsparcia rodziny i przyjaciół.

Jak psychopata się zachowuje w kręgów osób bliskich ofiary.

   W swojej książce „Sypiając z psychopatą„, Carolyn Woods opisuje pełen emocji moment, kiedy po raz pierwszy przedstawiła Marka swojej rodzinie. Mark pojawił się ubrany w luksusowe dżinsy, idealnie wyprasowaną koszulę i buty od Gucciego – wszystko, oczywiście, opłacone z jej kieszeni. Zjawił się z pewnością siebie, która przyciągała spojrzenia. Po szybkim, niemal teatralnym powitaniu od razu zażądał kawy i zapalił papierosa, całkowicie ignorując innych. Carolyn, choć pełna obaw i dziwnego niepokoju, przywitała gości i miała nadzieję, że wieczór przebiegnie spokojnie.

   Z czasem jednak jej napięcie rosło. Mark zaczął dominować rozmowę – nie pozwalał nikomu dojść do słowa, ignorował komentarze innych, chwaląc się swoim majątkiem i nieruchomościami na całym świecie. Każde jego słowo było przepełnione arogancją i pogardą. Carolyn przyznaje, że czuła się zupełnie bezradna, zawstydzona i osaczona przez jego zachowanie. Z minuty na minutę dostrzegała jego prawdziwą, przerażającą naturę – tę, którą tak długo skrywał przed nią i jej bliskimi.

    Podczas rodzinnego spotkania Lara, bliska osoba z rodziny Carolyn, zauważyła, jak piękny jest jej dom i wspomniała, że kiedyś marzyła o podobnym miejscu. Zanim ktokolwiek inny zdążył zareagować, Mark odezwał się tonem pełnym wyższości:

Mam to szczęście, że mogę sobie pozwolić niemal na wszystko. Uwielbiam ten dom, ale mam też inne nieruchomości na całym świecie.

Jego słowa brzmiały jak przechwałki, które miały tylko wzbudzić podziw i zazdrość. Carolyn, obserwując to z boku, zaczęła dostrzegać, że Mark nie tylko próbuje imponować, ale też subtelnie dominować rozmowę, nie zważając na uczucia innych.

    Carolyn w tamtym momencie zauważyła, że po raz pierwszy widziała Marka w towarzystwie i w otoczeniu swoich bliskich. Szybko zdominował rozmowę. Zagłuszał innych, nie pozwalał im dojść do głosu, chwalił się swoim majątkiem i lekceważył swoich rozmówców.

   Szokował takimi słowami:
„- Mam całą flotę samolotów i jestem właścicielem prawdopodobnie największej kolekcji Picassa na świecie” – mówił, zaciągając się dymem papierosa i rozsiadając się na krześle.
„ – Lubię ładne rzeczy. Miałem kiedyś mnóstwo sztabek złota, z którymi nie wiedziałem co robić, więc położyłem na nich szkło i używałem jako stolika. To było świetne.

   Dla Carolyn ten moment był przełomowy – po raz pierwszy miała okazję obserwować Marka wśród swojej rodziny i przyjaciół. Jego zachowanie szybko wywołało niepokój i dyskomfort. Mark, zamiast nawiązać ciepłą, naturalną rozmowę, szybko przejął kontrolę, zdominował dyskusję i nie pozwalał nikomu dojść do głosu. Carolyn dostrzegła, jak zupełnie ignorował swoich rozmówców, zamiast tego skupiając się na niekończących się przechwałkach i demonstracji własnego bogactwa.

   Jednym z bardziej szokujących momentów było to, gdy z pełnym spokojem oświadczył:
Mam całą flotę samolotów i prawdopodobnie największą kolekcję Picassa na świecie”.
Każde jego zdanie zdawało się przesycone arogancją i wyższością. Carolyn poczuła się przytłoczona, słuchając, jak Mark opowiadał o luksusowych przedmiotach, jakby były zwykłymi ozdobami.
Lubię ładne rzeczy. Miałem kiedyś mnóstwo sztabek złota, z których zrobiłem stolik kawowy.”

   Przechwałki Marka, choć podane w lekkim tonie, wywołały w niej poczucie zażenowania, a także zapaliły cichy alarm w jej myślach. W głębi duszy wiedziała, że coś jest nie tak, lecz wciąż brakowało jej odwagi, by przyznać to przed samą sobą.

Mark nie tylko był arogancki: był chamski i odpychający. Siedział przy stoliku, pijąc jedno espresso za drugim i palił jak smok.

„-Ja również paliłam, a że moi bliscy rzadko widywali mnie z papierosem, wiedziałam, że będą z tego powodu bardzo niezadowoleni”- dodała Carolyn.

   Siedzieli w chmurze dymu i czuła, jak zalewa ją jedna fala zażenowania po drugiej, podczas gdy Mark złapał swój rytm.
Zdawała sobie jednak sprawę, że nie ma siły, aby go powstrzymać czy przekierować rozmowę na inne tory. Siedziała w milczeniu, oszołomiona, marząc o tym, żeby Mark zamilkł, ale on nie mógł przestać mówić. W końcu Nickowi, synowi Anne z jej rodziny, udało się wejść mu w słowo. Zobaczyła, jak jego kark i policzki stają się coraz czerwieńsze, i widziała, że jest zirytowany, choć dobre maniery jeszcze wygrywały i wciąż zachowywał się uprzejmie.

   Mark zachowywał się nie tylko arogancko, ale też w sposób otwarcie odpychający. Siedział przy stole, popijając kolejne espresso i wypalając papierosa za papierosem, tworząc wokół siebie duszną chmurę dymu.

Carolyn, choć sama też paliła, wiedziała, że bliskim niezbyt podoba się ten widok. Czuła się zawstydzona jego nachalnością i zachowaniem, które nie liczyło się z nikim innym. Mark wydawał się w pełni pochłonięty sobą i swoim monologiem, ignorując subtelne sygnały otoczenia, które wskazywały na ich rosnący dyskomfort.

Carolyn siedziała więc w milczeniu, czując coraz większy ciężar zażenowania i przygnębienia, ale nie miała siły, by cokolwiek powiedzieć. Mark mówił nieprzerwanie, a każdy jego komentarz coraz bardziej irytował zebranych. W końcu Nick, syn Anne z rodziny Carolyn, próbował wtrącić kilka słów. Carolyn zauważyła, jak jego twarz przybrała głęboki odcień czerwieni, a choć wciąż zachowywał się uprzejmie, nie sposób było nie dostrzec jego irytacji. Z trudem znosił dominujący ton Marka, a jednak nadal próbował, choćby na chwilę, przełamać jego niekończący się potok słów.

Podczas rodzinnego spotkania ktoś z rodziny Carolyn zapytał Marka, co motywuje go do działania, skoro już osiągnął tak wiele i może pozwolić sobie na wszystko, czego zapragnie. Na to Mark, nie ukrywając poczucia wyższości, odparł: „Kiedyś były to pieniądze, teraz jest to władza i kontrola. Mógłbym wcisnąć guzik i tym ruchem załatwić brytyjską gospodarkę. Na całym świecie jest tylko około pięciuset osób, które mają taką władzę.” Jego odpowiedź wprawiła gości w osłupienie, a Carolyn zaczęła dostrzegać przerażającą pewność siebie, z jaką opowiadał o swojej domniemanej sile.

Mark ciągnął dalej, nie zważając na zdziwienie czy zakłopotanie słuchających. Wyciągnął papierosa i zaciągnął się dymem, po czym bez ogródek dodał: „Aby odnieść sukces, musisz być gotowy na poświęcenie wszystkiego. Jeśli chcesz wygrać z kasynem, musisz mieć więcej pieniędzy niż ono. Musisz być przygotowany na to, że stracisz wszystko, a potem dasz się… upokorzyć. Niewiele osób jest na to gotowych.

   Słowa Marka zabrzmiały szokująco w obecności rodziny Carolyn, jakby celowo chciał ich zaszokować. W tej chwili Carolyn dostrzegła w nim nie tylko zarozumialca, ale także bezwzględnego człowieka, który otwarcie wyrażał pogardę dla tych, którzy nie dorównują jego brutalnym ambicjom.

   Carolyn siedziała nieruchomo, ogarnięta szokiem i bezradnością. Zaskoczyła ją skrajna wulgarność Marka – nie wiedziała, dlaczego nie potrafiła przerwać tej rozmowy, zmienić jej tonu ani w żaden sposób zareagować. Czuła się sparaliżowana, jakby była pozbawiona swojej woli, podczas gdy Mark znowu przejmował głos.

Mark zwrócił się z ironicznym uśmieszkiem do Nicka, syna jednej z bliskich osób Carolyn: „Mieszkasz w Kentish Town?” – zapytał, a jego uśmiech wydawał się bardziej złośliwy niż szczery. „Lubię Kentish Town. Ale za dużo tam czarnych. Inne grupy – Żydzi, Chińczycy, Polacy – pracują, ale czarni mają w genach lenistwo. Powinni stąd wyjechać, zdobyć wykształcenie i wrócić za pięćdziesiąt lat.” Następnie, bez żadnego zażenowania, dodał: „W Londynie wszędzie są czarni, którzy nie potrafią prowadzić samochodu. Tacy jak my: politycy, dyplomaci, osoby wykształcone, powinni mieć wydzielone osobne pasy ruchu, a reszta niech się tłoczy w korkach. Dlatego zwykle latam helikopterem.”

   Carolyn czuła, jak ton Marka stawał się coraz bardziej pogardliwy, niemal dehumanizujący, a jego bezwzględność wywoływała w niej narastające poczucie bezsilności i wstydu.

Ja to przytaczam, naprawdę fragmenty z książki, żeby zobrazować Tobie co gada psychopata, jak daje mu się możliwość pokazania swojej prawdziwej twarzy.

 

Mark przerwał swój niekończący się monolog tylko na chwilę – wystarczająco długo, aby otworzyć puszkę coli i wziąć spory łyk. Po krótkiej pauzie sięgnął po kolejnego papierosa, zapalił go i natychmiast wrócił do swojej tyrady. Jego przerwa była jedynie przystankiem, jakby potrzebował krótkiego wytchnienia, by zaraz wrócić z jeszcze większą siłą, ponownie zdominować rozmowę i całkowicie zignorować uczucia zebranych wokół. Carolyn mogła tylko bezradnie patrzeć, jak Mark kontynuuje, nie zważając na nikogo.

„- Wszyscy imigranci powinni zostać umieszczeni na wyspie i zepchnięci do morza albo zastrzeleni. W Szwajcarii ludzie, którzy nie chcą pracować, są informowani o tym, że zostaną wydaleni
z kraju. Nagle wszyscy gotowi są czyścić kible. Boże, nienawidzę tego kraju. Szwajcaria jest wspaniała, bo wszystko działa tam jak należy. Nie mam w sobie absolutnie żadnego współczucia dla biedaków. Śpię najwyżej trzy godziny dziennie. Nie jem lunchu. Jedzenie sprawia, że twoja produktywność leci na łeb, na szyję. Żyję dzięki kawie, coli i papierosom. Parę lat temu przeszedłem zawał serca. Ale było śmiesznie! Obudziłem się, wyrwałem kable i wróciłem od razu do pracy. Umarłbym, gdybym z niej zrezygnował. Potrzebna jest nam kolejna wojna, by ten kraj odzyskał swoją wielkość. Potrzebna nam nowa Thatcher.”

Taki arogancji jest psychopata.

Takie przemyślenia miała sama Carolyn.
Carolyn była zdezorientowana i zdumiona. Nigdy wcześniej nie widziała Marka w takim stanie. Choć czasem bywał dosadny, to kiedy go poznała, jego nienaganne maniery zrobiły na niej ogromne wrażenie. Dlaczego teraz zachowywał się tak agresywnie i arogancko? Przecież zawsze twierdził, że jego główną motywacją jest chęć pomagania innym. Tak, wiedziała, że jest zamożny i rzeczywiście posiada kilka prac Picassa, ale o co chodziło z tą obsesją na punkcie „władzy i kontroli”?

Gdzieś na granicy świadomości poczuła pierwszy, cichy dźwięk alarmu – ostrzeżenie, że być może jego maska właśnie opadła. Jednak w chwili, gdy miała to dostrzec, Mark znów zalał ich potokiem słów, zagłuszając te niepokojące przemyślenia. Carolyn pozostała oszołomiona, zagubiona w natłoku sprzecznych wrażeń.

A tymczasem psychopata dalej głosił swoje brednie.
– „Wiem o wielu rzeczach. Byłem przy śmierci księżnej Diany. Wszystko to było zaplanowane. I wiem, co się stało 11 września. Wszyscy ważni ludzie dostali ostrzeżenie, żeby się tam nie pojawić. To był spisek wymyślony przez rząd amerykański. Ludzie, którzy tam zginęli, byli pracownikami bez kwalifikacji albo niższego szczebla.”- rzekł psychopata.

   Mark kontynuował swoje tyrady, a Carolyn miała wrażenie, że znalazła się w zupełnie obcym świecie. Było to jak koszmar, w którym człowiek próbuje krzyczeć, lecz nie wydobywa się z niego żaden dźwięk, próbuje uciec, lecz nie może się poruszyć. Każde jego słowo i gest coraz bardziej ją przytłaczały, a ona czuła się uwięziona, bezsilna wobec tego, kim naprawdę okazał się być człowiek, któremu zaufała.

 

historia Marka Acklom seryjnego oszusta psychopata w akcji wpis na blog Chicbykate
historia Marka Acklom seryjnego oszusta psychopata w akcji wpis na blog Chicbykate
Picture of Katarzyna Tórz

Katarzyna Tórz

Prawnik, UX designer w www.esklepyonline.pl, właścicielka księgarni internetowej www.antykwariatszczecin.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *