Długość i częstotliwość w szukaniu partnera na Tinderze
Dziś, jak chcesz zarabiać duże pieniądze to zakładasz interes matrymonialny, w wirtualnym świecie. Tinder, Badoo, Fotka, Randkowanie, Datezone to ocean pieniędzy.
Tindera traktujemy rozrywkowo, dla celów seksualnych , eksperymentalnie, jak ja, ale też są ci, którzy poważnie szukają swojego partnera życiowego.
Moje doświadczenia oraz opinia o Tinderze https://chicbykate.com/moje-wrazenia-i-doswiadczenia-z-tindera/ , skłoniła mnie do porozmawiania na wideo-czacie z paroma kobietami i kilkoma mężczyznami.
Chciałam się dowiedzieć, jak długo byli na Tinderze i czy osiągnęli swój cel matrymonialny.
Marta na Tinderze była 3 lata. Była równocześnie zalogowana na kilku aplikacjach randkowych, w tym też na tych za granicą. Szukała na różnych portalach partnera, tak na poważnie.
Przyznaje, że były okresy, kiedy czatowała regularnie a były też takie okresy, kiedy zawieszała swoje konto.
Doszła jednak do emocjonalnej „ściany”. Zebrało jej się i wyraziła się następująco.
„Chodziłam na randki. Były te udane oraz te nieudane. Jednak w większości przypadków, po tych spotkaniach wracałam do domu wkurzona i rozczarowana.”
Dopytałam, czy wracała ponownie do tych aplikacji? Żeby odpowiedzieć na to pytanie przytoczyła mi pewną historię.
„Był maj. Wiosna w pełni. Znowu przyszedł taki czas, kiedy nie chciałam czuć się samotnie. Przez tydzień matchowałam się i spotykałam się regularnie. Zawsze było coś, co mi nie pasowało w mężczyźnie. Aż przyszedł taki wieczór, kiedy poszłam na randkę z facetem, który pisał do mnie i rozumieliśmy się w wielu kwestiach. Zaproponował spotkanie. Ucieszyłam się i wiązałam z tą randką wielkie nadzieje. Na spotkanie przyszedł mężczyzna, w którym wszystko było odwrotnie. Ani wiek, ani wygląd ani wykształcenie nie było prawdą.
Wracając wieczorem do domu z tej złości, która wezbrała się we mnie , wykasowałam konta i odinstalowałam wszystkie aplikacje randkowe. Poczułam psychiczną, dużą ulgę. Nie wróciłam już do randkowania przez internet.”
Rozumiem jej rozczarowanie. Bo to szukanie partnera jest jak próba znalezienia produktu na półkach, w wielkim supermarkecie. Chodzisz między regałami i w ciągle nie możesz natrafić na tą rzecz.
Radzisz się obsługi, idziesz w konkretną alejkę a tam nie ma i nie ma na kolejnej półce. Idziesz do kolejnego sklepu i tam też nie ma tego, co chcesz. W końcu rezygnujesz z poszukiwań i poddajesz się biegowi swojego losu. Uzmysławiasz sobie, że bez tej rzeczy też przeżyjesz i świat się nie skończy.
Kobiety „siedzą” na aplikacjach randkowych nieregularnie. Zazwyczaj są albo bardzo aktywne, jak dużo pracują zdalnie lub piszą prace. Tak było z Asią.
„Wiesz , pisałam pracę magisterską. Żeby się odmóżdżyć randkowałam w sieci. Wchodziłam wieczorami na aplikację, mówiąc sobie, że tylko na pół godziny. A spędzałam tam całe wieczory, aż do późnych godzin. Przeraziło mnie to, bo nie odnosiłam żadnych sukcesów. Jak obroniłam magisterkę, poszłam do pracy do biura. Już nie miałam wtedy tyle czasu, jak kiedyś. Teraz nie randkuje, mam fajnego partnera, którego poznałam na imprezie firmowej.”
Karolina rozstała się ze swoim mężem. Trwali w separacji. Wieczory dla niej samej, w wielkim domu , przerażały ją. Sama zalogowała się i aktywnie szukała faceta przez 3 miesiące.
„Wiesz Kasia, jak jesteś już dorosła to takie gierki jak na Tinderze denerwują ciebie . Ja już po pierwszym spotkaniu chciałam tego partnera, wychodzić z domu, cieszyć się życiem. Nawet po kilku dniach chciałam z stamtąd uciec. Przerastało mnie to całe , długie poszukiwanie.”
Justyna to piękna idealistka. Widziałam ją i mogę powiedzieć, że aż trudno uwierzyć, że jest sama. Mądra, wykształcona, empatyczna. Do tego z sylwetki jest jak igła.
Justyna, tylko mylnie podchodziła do randkowania w sieci.
Wierzyła w te wszystkie romantyczne historie, które piszą blogerzy pod SEO, że na portalach matrymonialnych to prawda. Ponad rok temu zalogowała się na Tinderze.
Już od pierwszego dnia, zauważyła, że przebywała w tej aplikacji mnóstwo czasu. Jak sama twierdzi nawet po kilka godzin dziennie.
„Tinder był dla mnie nowością. Chciałam poznać tą aplikację i szybko znaleźć partnera. Miałam 2 zdjęcia. Dostawałam mnóstwo wiadomości od mężczyzn. Ale jak za 40 razem facet pyta Ciebie czy lubisz seks, no to w końcu to ciebie wkurza. Nie jestem współczesną metresą, która korzysta z każdej nadarzającej się okazji.”
Tu dodam, że jako kobiety jesteśmy różne. Te z nas, singielki szukamy, ale rozwódki, kobiety po rozstaniach już „szukają” inaczej, umawiając się na tzw. ONS. Chcą seksu, dowartościować się, sprawdzić czy są nadal tak pożądane, jak kiedyś przez swojego eks. I tu dochodzi do konfliktu interesów, psucia rynku. Bo faceci gubią się w tych oczekiwaniach kobiet i wrzucają nas do jednego worka. Uważają, że wszystkie kobiety na Tinderze prędzej czy później złamią się i będą szlajać się po hotelach.
Marzena lat 30, po 10 letnim konkubinacie, 2 dzieci. Ona zaprzecza, jakoby miała negatywne doświadczenia.
„Randkowałam regularnie przez 3 miesiące. Spotkałam naprawdę wielu fajnych mężczyzn. Z paroma jesteśmy przyjaciółmi. Czas pokaże co z tego będzie. „
Marzena jednak dodaje, że ma mała grupkę kobiecego wsparcia. Regularnie spotyka się z koleżankami przy winku, i plotkuje o facetach. Ma swój sposób na ujście frustracji czy rozczarowania z randkowania przez Tinder. Dużo też konsultuje zachowań mężczyzn z randek ze swoim kolegą gejem. On jej wiele tłumaczy i radzi co ma robić po 1-szym spotkaniu.
Danusia, moja najstarsza rozmówczyni przyznała się szczerze w naszej rozmowie, że na Tinderze jest od 2 lat.
Regularnie odwiedza Tindera. Z rozwagą odpowiada na zaczepki i wybiera mężczyzn, z którymi chodzi na spotkania.
Danuta ma 53 lata. Wdowa od 2 lat.
„Kasia, wciągnęłam się w to poszukiwanie. Spędzam tam dużo czasu, ale wiem, o co toczy się gra. Chcę być szczęśliwa, zakochana. Nie mam konta premium, ale mimo to jakoś udaje mi się spotykać z mężczyznami, tymi wartościowymi. Dwa razy zdarzyło mi się, że zawieszałam swoje konto. Spotykałam się z Wiesławem i Marianem. Obaj byli czarujący, ale coś nie poszło w kwestiach seksu. Nie zniechęciłam się, nadal szukam przez internet ale mam jednocześnie duży dystans , co do oczekiwań wobec mężczyzn.”
Było to dla mnie miłe doświadczenie, rozmawiając przez kamerę z kobietami, które są albo były na Tinderze.
Zachciało mi się zgłębić ten temat jeszcze bardziej. Postanowiłam zapytać mężczyzn o to, jak często i jak długo szukali czy szukają partnerki.
Trudno było ich skłonić do rozmowy, bo uczciwie powiedziałam że napiszę o tym post.
Tomasz, lat 46 z Poznania, po rozwodzie od pół roku.
„Tinder traktuję jak narzędzie. Spędzam tam maksymalnie 15 minut dziennie. Albo wczesnym rankiem, zanim pójdę do pracy zaglądam tam i przeglądam profile kobiet. Albo robię to późno w nocy, około 1.00 nad ranem. Przeglądam zdjęcia, czytam opisy, wysyłam parę słów inicjując rozmowę i idę spać. Rano sprawdzam kto i jak się odezwał.”
Radek, lat 50 okazał się równym gościem. Myślę, że tak go oceniam, bo mamy podobne wrażenia.
„Siedząc na Tinderze od 8 miesięcy czuje się jak szary człowiek w tłumie.” Puścił oczko do mnie i dodał.
„Nieraz mam takie wrażenie, że zamiast siedzieć z telefonem w dłoni i klikać z dziewczynami, mógłbym pójść na rower czy zaplanować sobie wycieczkę np. do Armenii. To poczucie straty czasu towarzyszy mi w czasie użytkowania tej aplikacji.”
Daniel lat 65, rozwodnik od 10 lat. Dobrze usytuowany, majętny człowiek.
„Na aplikacjach siedzę od 10 lat. Od Sympatii się zaczęło. Pierwszy raz jak założyłem konto, byłem na świeżo po rozwodzie. Na początku pisałem ze wszystkimi kobietami, które mi się spodobały. Po roku zawiesiłem konto. Zająłem się biznesem i nie chciałem się rozpraszać. Później znowu wróciłem, po Sylwestrze. Od tego czasu Tinder używam prawie codziennie i regularnie aktualizuję aplikację. Subskrybuję wersję premium i rzeczywiście czuję różnicę. Kobiety lepiej traktują mnie, jak widzą, że mam konto premium. Odpisuję regularnie. Były 2 niezobowiązujące, kilkumiesięczne związki. Nie żałuję. Czuję, że nie wypadłem z obiegu i że kobiety doceniają mnie. Ze wzajemnością.”
Już miałam gratulować Danielowi jego optymizmu i dobrych wrażeń z bycia na Tinderze. Ale nagle mój rozmówca dodał ciekawą uwagę.
„Kasia, przekonałem się też o jednym. Bardzo ważne jest dobieranie zdjęć, na swój profil. Ja zawsze po miesiącu aktualizuję swoje. Zdarzyło mi się, że mojego zdjęcia ktoś ukradł i podszywał się pode mnie.”
Zapytałam się, czy miał kiedyś doświadczenie z oszustką matrymonialną? Odparł, „Wiesz, jak masz na karku już kilkadziesiąt lat, to szybko wyczuwasz gold diggers. To są takie młodziutkie panny, które na pierwszym spotkaniu łypią tymi małymi oczkami wyceniając ciebie na ile mogą mnie naciągnąć. Ja to wiedzę, ona myśli, że nie. W duchu się śmieję. Ale będąc w jednym związku z 53- latką, piękną, kobiecą, czarującą rozwódką, stwierdziłem, że już nie szukam kobiety poniżej 10 lat młodszej ode mnie. Pewne standardy trzeba trzymać , nawet te w kwestiach uczuciowych.”
