Dokument „Oszust z Tindera” to nie tylko elektryzująca historia o międzynarodowym oszuście, ale przede wszystkim nieoceniona lekcja psychologii manipulacji, która może uratować niejednej kobiecie życie.
Simon Leviev stał się doskonałym studium przypadku, pokazując, jak wyrafinowani manipulatorzy potrafią budować fałszywy wizerunek idealnego partnera, aby osiągnąć swoje nikczemne cele.
Oszust z Tindera – facet, o którym plotkujemy przy kawie
Hasło „oszust z Tindera” już brzmi jak hit Netflixa – i słusznie, bo to historia, która wciąga jak serial! Ten gość stał się legendą, a jego numerki idealnie trafiają w nasze marzenia o facecie z bajki: przystojny, bystry, z kasą na prywatny odrzutowiec. No która z nas by nie chciała?
Do napisania tego postu zainspirowała mnie pogawędka z Agatą Stolą – seksuolożką, która ukazała się w 2023 roku dla magazynu „Psychologii miłości”. W tym wywiadzie seksuolożka rozkładała taką historię na czynniki pierwsze.
I wiecie co? To nie tylko o Simonie, ale o nas – silnych babkach, które wiedzą, czego chcą. Siadajcie wygodnie, bo będzie o miłości, Tinderze i paru gorzkich lekcjach!
Co mówi o nas historia Simona Levieva?
Chciałabym opowiedzieć Ci historię, która jak soczewka skupia nasze marzenia, pragnienia i złudzenia dotyczące miłości w cyfrowym świecie. Badania przeprowadzone przez Cornell University odkryły przed nami fascynujący obraz zachowań kobiet i mężczyzn na Tinderze, który wiele wyjaśnia.
Okazuje się, że kobiety zupełnie inaczej podchodzą do poznawania potencjalnych partnerów online. Poświęcamy zdecydowanie więcej czasu na staranne wybieranie profili, które nas interesują. Podczas gdy mężczyźni często klikają automatycznie, my jesteśmy bardziej selektywne i zaangażowane. Statystyki są wręcz zaskakujące – tylko 21% kobiet inicjuje rozmowę po dopasowaniu, w porównaniu do zaledwie 7% mężczyzn.
Nasz sposób komunikacji również różni się diametralnie. Nasze wiadomości są przemyślane, dłuższe i liczące średnio 122 znaki. Tymczasem mężczyźni często wysyłają krótkie, liczące zaledwie 12 znaków wiadomości, niemal natychmiast po dopasowaniu – bo aż 2/3 z nich pojawia się w ciągu zaledwie 5 minut.
Historia Simona z dokumentu „Oszust z Tindera” idealnie wpisuje się w nasze pragnienia znalezienia partnera, który jest atrakcyjny, inteligentny i materialnie zaradny. Czy nasza staranność i zaangażowanie czynią nas bardziej podatnymi na manipulację, czy wręcz przeciwnie – świadomymi poszukiwaczkami prawdziwej więzi?
Portret oszusta – między fikcją a rzeczywistością
Simon Leviev to postać, która fascynuje nie tylko swoją metodą oszustwa, ale przede wszystkim mechanizmem powstawania własnego wizerunku. Pochodzi z ubogiej dzielnicy Tel-Awiwu, a jego historia to niemal scenariusz filmowy o transformacji tożsamości. Zastanawiające jest, czy Simon w ogóle zdawał sobie sprawę z granicy między kreowaną rolą a własną prawdziwą osobowością.
Możemy się tylko domyślać, czy w momencie tworzenia swej oszukańczej persony w pełni zdawał sobie sprawę z konsekwencji. Być może był przekonany, że nawet gdy jego oszustwo wyjdzie na jaw, i tak osiągnie zamierzony cel – stanie się pewnego rodzaju medialną legendą. Jego historia przypomina losy bohaterów takich jak Nikoś Dyzma – postaci, które dzięki oszustwu zyskują niemal kultowy status.
Co ciekawe, Simon zdawał się rozumieć mechanizmy medialne i psychologiczne współczesnego świata. Wiedział, że skandal może być dla niego przepustką do sławy, a nie tylko kompromitacją. To mroczna strona naszej kultury – umiejętność przekształcania życiowych porażek w medialny sukces.
Fascynacja złem – dlaczego ludzie uwielbiają złych bohaterów?
Fascynujące jest, jak Simon stał się niemal ikoniczną postacią w oczach niektórych mężczyzn. Określają go mianem „mistrza”, wyrażają podziw słowami „dobra robota” i „złap mnie, jeśli potrafisz”. Jego historia stała się już niemal legendą, a przewiduje się, że wyda książkę, która może stać się bestsellerem.
Mechanizmy psychologiczne manipulacji
Co jest tak elektryzujące w historii Simona? Dla niektórych był wręcz doskonały – skuteczny i konsekwentny. Stworzenie tak wyrafinowanej piramidy finansowej, w której każda kolejna kobieta finansuje następną, wymaga niesamowitego zaangażowania i prawdziwej maestrii w manipulacji.
Ludzie dzielą się na tych, którzy go wielbią, i tych, którzy go potępiają. Jedni zachwycają się jego sprytem i pomysłowością, inni dostrzegają ciemną stronę jego działań. Jest w tej historii coś, co jednocześnie odpycha i fascynuje – rodzaj mrocznego spektaklu, który przykuwa uwagę.
Najsmutniejsze jest to, że dla wielu jego wyznawców nie liczą się prawdziwe konsekwencje jego czynów. Oni zachwycają się przede wszystkim tym, jak spektakularnie przeprowadził swój plan. Fakt, że fałszuje dokumenty, zmienia tożsamości, że jego najbliżsi go odrzucili – to wszystko staje się tylko elementem fascynującej opowieści.
Pamiętajmy jednak o ofiarach. To nie była kwestia naiwności, ale przemyślanego, okrutnego przestępstwa. Simon Leviev to przede wszystkim manipulator, który świadomie krzywdził inne osoby.
Strategia manipulacji
Precyzyjny wybór ofiar
Simon nie działał przypadkowo. Jego metoda była wręcz chirurgicznie precyzyjna. Celował w kobiety około trzydziestki – w tym magicznym wieku, gdy kobieta naprawdę szuka partnera na życie, marzy o stabilizacji i często myśli o założeniu rodziny. To moment, gdy pragnienie bezpieczeństwa i głębokiej więzi staje się szczególnie intensywne.
Geografia manipulacji
Wybierał kobiety z zamożnych krajów skandynawskich i zachodnioeuropejskich – Szwecji, Norwegii, Finlandii, Holandii. Skąd ta strategia? Te kraje charakteryzują się nie tylko dobrą sytuacją ekonomiczną, ale i wysokim poziomem zaufania społecznego, co ułatwiało mu manipulację.
Mistrzowska gra pozorów
Najciekawsze jest to, że Simon potrafił zbudować wiarygodną narrację opiekuńczego mężczyzny. Umiejętnie grał rolę troskliwego ojca, wiedząc doskonale, że taki wizerunek działa jak magnes na empatyczne, rozsądne kobiety. Nie celował w tzw. „gold diggerki”, ale w kobiety poszukujące prawdziwej, głębokiej więzi.
Co więcej, po ujawnieniu całej afery nie złamał się. Już ma nową izraelską partnerkę, której przeszłość nie przeszkadza.
Czy to oznacza, że odkrył jakąś mroczną tajemnicę ludzkiej psychiki?
Czy może po prostu wie, jak manipulować ludzkim postrzeganiem?
Strategie budowania wiarygodności
Mechanizm działania Simona przypomina prostą, ale skuteczną metodę stosowaną choćby na portalach randkowych – zdjęcie psa czy kota natychmiast buduje atmosferę zaufania. Podobnie jest z mężczyzną, który wydaje się być odpowiedzialny za kogoś lub coś. Nasza podświadomość interpretuje to jako sygnał stabilności i niezawodności.
Relacje między kobietami – mit solidarności
Dokument brutalnie weryfikuje nasze wyobrażenia o kobiecej solidarności. Matka dziecka Simona nie tylko nie ostrzegła innych kobiet, ale wręcz przeciwnie – była częścią jego oszukańczego procederu. Zdawała się być obojętna na los innych ofiar, koncentrując się wyłącznie na własnych korzyściach.
Od ofiary do sprawczyni
A jednak historia ma swój pozytywny akcent. Finał dokumentu pokazuje kobiety, które połączyły siły. Zamiast pozostać ofiarami, zdecydowały się wspólnie działać, pracując z dziennikarzami nad ujawnieniem całej prawdy o oszuście.
Granice odpowiedzialności
Czy możemy jednak mówić o ich naiwności? Raczej o nieodpowiedzialności. Udostępnienie danych osobowych, zdjęć paszportu, loginów do kont bankowych to przekroczenie elementarnych zasad bezpieczeństwa – niezależnie od kontekstu emocjonalnego.
Psychologia manipulacji
Jedna z bohaterek wprost mówiła o swoich wcześniejszych rozczarowaniach. Gdy Simon wydawał się być idealny – dokładnie taki, jak na zdjęciach – uwierzyła, że tym razem może być inaczej. Jej nieodpowiedzialne zachowanie było precyzyjnie zaplanowanym efektem manipulacji, której Simon był mistrzem.
Emocje a racjonalność – psychologia ofiar
Same bohaterki dokumentu przyznają dziś, że działały w afekcie, pod wpływem silnych, nieracjonalnych emocji. Ich historia to nie tylko opowieść o straconych pieniądzach, ale przede wszystkim o czymś znacznie głębszym – o zagubieniu, pragnieniu bliskości i nadziei na prawdziwą relację.
Między stratą a ocaleniem
Kobiety, które padły ofiarą Simona, lokują w tej historii znacznie więcej niż tylko utracone środki finansowe. To opowieść o zranieniu, zawiedzionych nadziejach i mechanizmach psychologicznych, które pozwalają manipulatorowi skutecznie prowadzić swój proceder.
Granice odpowiedzialności
Czy można nazwać je naiwnym? Raczej nieodpowiedzialnymi. Udostępnienie danych osobowych, zdjęć paszportu czy loginów do kont bankowych to poważne naruszenie podstawowych zasad bezpieczeństwa – niezależnie od kontekstu emocjonalnego.
Psychologia zawiedzionych nadziei
Jedna z bohaterek wprost mówiła o swoich wcześniejszych rozczarowaniach. Gdy Simon wydawał się idealny – dokładnie taki, jak na zdjęciach – uwierzyła, że tym razem może być inaczej. Jej zachowanie było efektem precyzyjnie zaplanowanej manipulacji, której Simon był mistrzem.
Akt odwagi – od ofiary do sprawczyni
Najważniejsze jest jednak to, że kobiety nie pozostały bierne. Zdecydowały się nie tylko ujawnić swoją historię, ale także wspólnie działać, pracując z dziennikarzami nad ujęciem oszusta. To dowód siły, determinacji i solidarności.
Mechanizmy nadziei
Jedna z bohaterek wprost opowiadała o swojej przeszłości pełnej rozczarowań. Gdy Simon pojawił się w jej życiu – realny, dokładnie taki jak na zdjęciach – uwierzyła, że tym razem może być inaczej. Jej zachowanie było efektem precyzyjnie zaplanowanej manipulacji, której Simon był mistrzem.
Prawda o miłości w czasach cyfrowych
Różne oblicza Tindera
Powiedzmy sobie szczerze – milionerzy raczej nie szukają miłości czy przelotnego romansu w aplikacji randkowej. Trudno sobie wyobrazić osobę z prywatnym odrzutowcem i kopalniami diamentów, która siedzi i przewija profile na Tinderze.
A jednak świat ludzkich pragnień jest znacznie bardziej skomplikowany. Ludzie korzystają z Tindera z tysiąca różnych powodów:
- Jedni chcą szybkiego romansu ;
- Inni marzą o poważnym związku ;
- Są tacy, którzy się po prostu bawią ;
- Niektórzy traktują aplikację całkiem serio ;
Istnieją już małżeństwa i dzieci, które narodziły się dzięki przypadkowemu spotkaniu w świecie cyfrowym. Są też osoby, które podchodzą do Tindera z dystansem – „korzystam, ale nie desperacko”.
Beyond Tinder – ludzkie pragnienia
Historia „Oszusta z Tindera” to w gruncie rzeczy opowieść nie o samej aplikacji, ale o naszych najgłębszych, często nieujawnianych pragnieniach. O tęsknocie za bliskością, akceptacją, zrozumieniem.
Refleksja końcowa
Kobiety, które padły ofiarą Simona, lokują w tej historii znacznie więcej niż tylko utracone pieniądze. To opowieść o zranieniu, nadziei i mechanizmach psychologicznych, które pozwalają manipulatorom skutecznie działać.

Zapraszam Cię do przeczytania również tego wpisu:
