Żona geja cz.3
Poruszająca prawda, która złamie ci serce i pokaże nową drogę
Żona geja cz.3” to kolejny wpis pełen emocji i faktów – jeśli kiedykolwiek czułaś, że twoje małżeństwo to teatr pozorów, ten wpis da ci siłę, zrozumienie i nadzieję.
Jeśli jesteś tu po raz pierwszy, to daję znać, że popełniłam już dwa posty na temat żon gejów.
Tu pierwsza część: https://chicbykate.com/zona-geja/
A tu druga część: https://chicbykate.com/zona-geja-cz-2/
Być może właśnie dzisiaj, przy porannej kawie, zrozumiałaś, że coś w twoim małżeństwie nie gra. Że twój partner, choć czuły i obecny, nigdy tak naprawdę nie patrzył na ciebie jak na kobietę, którą pragnie. Ten wpis – „Żona geja cz.3” – nie jest ani poradnikiem, ani dramatycznym wywodem. To intymny wpis dla Ciebie. Pisany do Ciebie, z serca. Jeśli kiedykolwiek miałaś wrażenie, że żyjesz w cudzej historii – zatrzymaj się tu na chwilę. To, co przeczytasz, może boleć. Ale jeszcze bardziej może cię uwolnić.
To wpis który może przywołać łzy, ale też zrodzić nadzieję.
Gdy miłość okazuje się niepełna: opowieść z trzeciej nad ranem
Zamknij oczy i wyobraź sobie: wstajesz rano, zakładasz ulubioną różową szminkę, uśmiechasz się w lustrze. Masz wszystko: dzieci, dom, wspólne zdjęcia, wspólne plany, wspólne milczenie. A potem telefon Marka czy Tomka wibruje o trzeciej nad ranem i zerkasz – powiadomienie mms z nagim mężczyzną. I czujesz, jak pęka skorupa. To ten moment, w którym kończy się cisza i zaczyna prawda.
Znasz tę ciszę. Ja przeczytałam o niej w kolejnej książce Bożeny Stasiak. Dobrze, że są wśród nas takie odważne, które potrafią napisać książki będące zbiorem opowiadań, zwierzeń kobiet które były w związkach z gejami.
Lawendowe małżeństwo – kiedy życie przypomina scenariusz bez miłości
Piszę do Ciebie z miejsca, które trudno opisać – między wyparciem a akceptacją, między tym, czego pragniesz, a tym, co musisz przyjąć. Znam ten stan, bo sama przeczytałam i przetoczyłam przez swoje serce historie, które Bożena Stasiak zebrała od kobiet takich jak ty. Kobiet, które pokochały mężczyzn, wierzyły w miłość i poświęciły lata na budowanie związku, który nigdy nie był ich własny.
Te historie czyta się jak baśnie dla dorosłych, z każdą kolejną stroną coraz bardziej bolesne. Każdy rozdział to kolejna narracja: przyjaźń, zauroczenie, związek bez seksu, rodzicielstwo bez miłości. W jednej kobieta zakochała się w szkolnym przyjacielu, on okazał się gejem. W drugiej była świadoma decyzji, że będzie partnerką, choć wiedziała, że nie będzie kochana w sposób, którego potrzebuje. I w każdej z tych historii odbijasz się jak w lustrze – jeśli tylko potrafisz spojrzeć. To bolesne historie ale opowiedziane tak delikatnie, że twoja ciekawość jest wiedziona kolejnymi historiami a od książki trudno oderwać się.
Czy on się zmieni? I inne pytania, które Cię wyniszczają
Najpierw książka wprowadza liczby. Mężczyźni w wieku powyżej sześćdziesięciu lat deklarują, że mieli seks z kobietą. Inni, młodsi panowie, też żyli w związkach hetero – często z powodu presji społecznej, często z lęku, że będą odrzuceni. Mówimy o osobach, które chciały normalnego życia, małżeństwa, dzieci, bo tak nakazywało społeczeństwo. Ale orientacja nie zmienia się. Może być stłumiona, może być ukrywana, ale nie znika. To coś, co jesteś sama – tak jak kolor oczu, który się nagle nie zmienia.
Kobiety, które przetrwały i zaczęły od nowa
I wtedy czytasz o lawendowych małżeństwach – o mężczyznach, którzy biorą ślub nie z miłości. O kobietach, których „powiedzenie przysłowiowego „amen” do tej relacji” okazuje się wymownym milczeniem . Niby wszystko wygląda dobrze: dom, dzieci, wspólne chwile. Aż dochodzi moment, kiedy prawda wychodzi. Karolina z Poznania przez dwanaście lat myślała, że ma stabilne życie. Aż zobaczyła wiadomość na telefonie partnera. I życie runęło. On wyznał orientację. Ona płakała, on płakał, bo bał się, że go wykluczą. A ona została sama z pytaniem: czy to mój świat? Czy jestem tylko częścią scenariusza, który nie był pisany dla mnie?
To co druga kobieta, nawet nie wie, że żyje z gejem. I dopiero po pięciu, dziesięciu latach widzi, co się stało. Czytając te historie, widzisz siebie. W jej łazience, w jej łzach, w jej ciszy. Wyobrażasz sobie jak każdego ta kobieta zamartwia się o rodzinę, zakładając różową szminkę, próbując udawać, że wszystko jest w porządku. Wielka nadzieja na wspólną przyszłość. Ale mężczyzna buduje inne życie, kupuje mieszkanie dla swojego partnera. Na wspólnym koncie małżeńskim znika 100 000 zł , bo mąż kupił na spólkę z partnerem gejem kawalerkę do schadzek, albo metę na plan B.
Wtedy w głowie tej kobiety dzieje się dramat. Świat w którym żyła, już nie istnieje.
I będąc taką kobietą, nagle myślisz: jeśli zostanę, to za jakie pieniądze się utrzymam? A może lepiej odejść?
Znasz ten moment. Ten moment, gdy orientujesz, że miłość to za dużo powiedziane. Ból jest jak zaczep, z którego trudno się uwolnić. Ale wtedy zaczynasz się zastanawiać: co ja chcę? Dla siebie, dla dzieci?
W tych opowieściach kobiety różnie reagują. Niektóre walczą. Zgadzają się na kompromisy: relacja pozamałżeńska partnera, pozostanie dla dzieci, pozostanie dla spokoju. Inne wstają i mówią: nie, to nie dla mnie. Patrzą partnersko na przyszłość i szukają pomocy – bo w Polsce trudno o terapię dla takich związków.
Piszesz do mnie: co dalej?
A ja odpowiadam: to zależy od Ciebie. Ale przede wszystkim nie jesteś sama.
Bo każda z nich miała moment, kiedy życie wywróciło się do góry nogami. Kiedy kontakt z terapeutką czy grupą wsparcia okazywał się jedyną deską ratunku. Kiedy widziały, że 70% kobiet po takim szoku doświadcza depresji, ale część z nich znalazła siłę, by budować nowe życie. Żeby wyciągnąć klucz z kieszeni i odwrócić go w zamku.
Irina, Olga, Anna… królewskie tragedie współczesnych kobiet
Irina z Petersburga trwała w małżeństwie przez pięćdziesiąt lat. Urodziła dziecko. Była księżniczką w pałacu, który stawał się jej więzieniem. Spłakała pierwszą noc poślubną. Ale trwała. Olga Romanowa przyjmowała rolę damy dworu, gdy jej mąż całował kochanka na oczach innych. Stała tam, w oficjalnych portretach, z uśmiechem, choć w środku była pustka. A Anna Lilpop, żona Jarosława Iwaszkiewicza, przez dekady była pielęgniarką jego tajemnic – kochała ciszę, zamiast prawdy.
Prawda zamiast ciszy – Twoje życie nie musi być kompromisem
Piszę Ci o tym nie po to, by straszyć, ale by pokazać: te historie mogłyby być Twoje. Ale też mogłyby być Twoim ostrzeżeniem – żebyś nie powtórzyła ich losu. Abyś odczytała, że Twoje życie to nie muzeum cudzych tajemnic. I że Twój klucz do wolności jest w Twojej kieszeni.
Bo dziś już możesz odejść. Możesz powiedzieć: nie jestem gotowa na to życie. Możesz zdecydować: zasługuje na coś więcej niż dom pełen milczenia. Możesz szukać wsparcia – grup na Facebooku, spotkań z psychologiem. Możesz zacząć od siebie. Od swojego serca.
Klucz do wolności masz w kieszeni
I jeśli dziś czujesz: „Może poczekać”, „Może się zmieni”, „Dla dzieci warto”, pamiętaj: orientacja nie zmienia się.
To nie wybór. To jak kolor oczu. A zmiana nie nadejdzie. Dopóki milczysz, dopóki bierzesz odpowiedzialność za cudzy sekret, dopóki zasłaniasz się nadzieją, która nie ma realnej podstawy.
Chcę, żebyś wiedziała jedno: są kobiety, które po latach budują nowe życie. Które się śmieją, malują obrazy, znajdują mężczyzn, którzy dają im dreszcze, a nie tylko ciszę. Które mówią o sobie: „Moje życie się zaczęło, kiedy powiedziałam: dość”. I to nie jest bajka. To życie. Twoje życie może być takie. Nawet jeśli dziś czujesz, że jesteś księżniczką w złotej klatce – pamiętaj: klucz masz w swojej kieszeni. Wystarczy odwrócić go w zamku.
Z miłością, z czułością, z całą siłą, którą mam, podpisuję się jako Twoja towarzyszka w tej trudnej drodze. I wiem, że nie piszę w próżnię – piszę do Ciebie, do tej która czyta i która czuje, że jesteś kimś więcej niż żoną cudzego milczenia.
Jeśli chcesz mi napisać – jestem tu. Z kawą, z winem, z cierpliwością. Ale najważniejsze: nie jesteś sama. I Twoje życie może być pełnią.
Mądre zakończenie
Moja Droga, jeśli czytasz te słowa z ciężkim sercem – wiedz, że to nie koniec. To początek. Twoje życie nie musi przypominać muzeum – pełnego cichych wspomnień i półprawd. Masz prawo do miłości, która nie będzie kompromisem. Do relacji, w której będziesz widziana, pożądana i kochana. Bycie żoną geja nie jest wyrokiem – to punkt zwrotny. Możesz się zatrzymać, możesz pójść dalej, możesz krzyczeć albo płakać – ale nigdy więcej nie udawaj. Bo kiedy zdejmiesz z siebie ten ciężar, zobaczysz, jak bardzo jesteś silna. I jak piękne rzeczy czekają, kiedy przestaniesz nosić koronę cudzej opowieści.
Wiem, że dasz radę. A jeśli choć jedna z historii, które dziś przeczytałaś, dała Ci poczucie, że nie jesteś sama – to znaczy, że warto było ją opowiedzieć.
