Kobieta współuzależniona

Kobieta współuzależniona

Mijasz ją na ulicy, idzie skulona, jakby padał deszcz, ze wzrokiem w dół, masz wrażenie, że coś ją trapi ale tak właściwie wygląda kobieta współuzależniona.

To może być Kaśka z pracy, albo Alicja sąsiadka, lub ta celebrytka co ma  bogatego męża alkoholika. Kaśka i Alicja też są podobne do siebie, bo tkwią w podobnych do siebie związkach  . Ich mężowie to hazardziści, którzy co piątek znikają, gdzieś, na męskie piwo, w mieście.

Jaka jest 

   Kobieta współuzależniona chłonie emocje alkoholika. Ona obgryza  nerwowo paznokcie, bo mąż wziął ostatnią wypłatę i całą przepuścił  ją w podziemnym kasynie.
I tak wygląda życie kobiety współuzależnionej. Ona jest jak kameleon, dopasowuje się do jego nastroju, drży jak liść na wietrze, kiedy  on krzyczy na nią. Ona chodzi na palcach, żeby on  się nie obudził, bo wtedy ogromny kac będzie rozwalać głowę jej męża alkoholika.

   Ona żyje tu i teraz. Nie ma planów, a tym bardziej marzeń. Jest jak drugie płuco alkoholika, jak podbite drugie oko narkomana, co wciągnął w kiblu białą ścieżkę. Jest jak druga ręka hazardzisty, który przepuszcza całą pensję grając w pokera, w prywatnym kasynie, nie znając umiaru.

   Kobieta współuzależniona jest żoną/partnerką  lekarza narkomana, alkoholika architekta, urzędnika hazardzisty. Bo kobieta współuzależniona cały czas, stwarza jemu, niezależnie od stanu jego  innej świadomości czy przymusu w nałogu, idealne warunki do trwania w tym stanie.

  Ona posprząta jego rzygi, ona ugotuje, jak ścieżka koki przestaje działać, a jemu nagle się chce gorącego rosołku. Ona nic nie powie, tylko zapożyczy się u entej osoby, jak do końca miesiąca nie mają z czego żyć.
Kobieta współuzależniona nie wie, że tak nie wolno, bo krzywdzi nie tylko siebie ale również swoje dzieci.
I to, że ona pomaga mu w tym nałogu, to nie tylko krzywdzi jego ale pozwala swoim dzieciom, na życie w takiej patologi. To jest chore!

Jaka ona jest naprawdę- kobieta współuzależniona?

   Kaśka jest jak plastelina, Alicja jak sylikon, dopasowują się do nastrojów swoich mężów, w 3 sekundy.
One żyją pod rytm kaców swoich mężów. Korzystają z ułamków dnia, jak amfetamina budzi jego a on przez chwilę jest między jedną a drugą ścieżką. One w ciągłe żyją obietnicami, stoją w blokach startowych na życiowej bieżni ,ale nikt do cholery nie krzyczy im „Start”.
Mają obiecane wspólne zakupy, wyjście do znajomych, prawie na lotnisku przechodzą odprawę na wylot, do ciepłych krajów. Ale tam nie docierają, bo alkohol, narkotyki, hazard i inne nałogi są szybsze, cwańsze i mocniej siedzą w głowie ich partnerów  niż jakiekolwiek uczucie do nich.

Jest bezradna

   Kobieta współuzależniona jest jak małe dziecko, w krainie jakiejś bajki. Żyje ułudą, obietnicami, planami które nie następują. Jej jest dobrze w tej sytuacji, bo bardziej chce wierzyć jego alkoholicznym obietnicom, czy wybełkotanym słowom na haju, tuż  po zażyciu amfetaminy. On już 3-ci dzień, nie ma powrotu do rzeczywistości. Ją już nie zaskakują deklaracje, że nie ma kasy na koncie do końca miesiąca.
Wolą to, niż odejść od niego, wyprowadzić się do innego miasta, kompletnie zerwać z nim kontakt.

   Kobieta współuzależniona jest jak szpieg. Woli za nim chodzić w tłumie, żeby wiedzieć, gdzie on jest. Do perfekcji ma opanowane obchodzenie PIN’ów w jego komórce, żeby wiedzieć z kim rozmawia, a może ma romans. Już wie, że  on chodzi na hazard z kimś tam. Bo czasami chciałaby żeby ten nałóg miał imię, zgrabną pupę i jędrne piersi. Może kochanka by go zmieniła, a ona miała powód by to wszystko rzucić w cholerę.  Ma własne, wymuszone, swoje pełnomocnictwa do wglądu na jego listę historii  konta bankowego. Ona potrafi wgrać mu aplikację z namierzaniem jego położenia, by móc chociaż trochę zluzować, jak go nie ma, po 23 w domu, 4 dzień.

   Ona jest jak pieprzona samarytanka. Wszystko poświęca dla niego. Prawie chce wejść na wyżyny oddania się jemu, jak Matka Teresa z Kalkuty. Wszędzie kłamie za niego, ma miliony wersji usprawiedliwiania jego zachowania, ma w sobie pieprzone poczucie winy, by szybko i sprawnie przejąć jego ciężar zawalonych spraw zawodowych, jego nieposzanowania innych ludzi i tkwienia w czarnej dupie, bez terminu do odwołania. Ona uważa, że to jest miłość, oddanie się jemu, poświęcenie trwania, jak to w przysiędze , którą mu ślubowała w białej sukience.

  Kobieta współuzależniona pracuje na kilka etatów, a przynajmniej, na pewno na dwa. Zapieprza jak chomik w karuzeli w pracy, by po niej pójść do domu i te drugie 8 godzin zamiatać ze szmatą w ręku, mopem przy nodze jego ulewające się alkoholowe wymiociny. Robi to wszystko oczywiście z wywieszonym językiem by zrobić ente pranie, by wszystko było czyste, świeże i poukładane, na odwrót jak jego w głowie demony .

   W pewnym momencie jednak jej  też się ulewa, bo ile można za niego kłamać, zacierać ślady jego uzależnienia. Kiedyś usłyszałam historię lekarki, która kryła męża chirurga. Nawalił się tak mocno alkoholem, że jak wrócił do domu z dyżuru, to pomylił szafę z toaletą. Zrzygał się do butów w kartonach i wypróżnił się na ich zimowe płaszcze. Dopiero wtedy coś nią wstrząsnęło, nie było odwrotu, była oschła dla niego i w końcu zdecydowała się odejść od niego. Ale czy do tego trzeba było dożyć? Czemu wcześniej nie otrzeźwiała, że nie wygrywa z jego nałogiem?

Jej emocje

  Kobieta współuzależniona, to ta, co ma depresję za przyjaciółkę. Często też płacze, boli ją głowa, jest drażliwa, wycofana i żyje jakby była przezroczysta. Już jej nie zależy na dobrym wyglądzie, jest wychudzona, w szaroburych ciuchach, nie ma celu by się komuś podobać. Żyje jak  drugoplanowa aktorka, która jest na scenie, ale woli grać z tyłu, by być prawie nie widoczną dla swojego otoczenia. Kiedy  ją  się zaprasza na kawę, by porozmawiać, pomóc, ona może przychodzi i pije ale myślami jest gdzie indziej, nerwowo patrzy w zegarek, żyje pod rytm dnia swojego uzależnionego partnera. Jak ją się pyta, czego chcesz w życiu, czy chcesz żyć w takim marazmie? Ona z początku nie rozumie Twojego pytania, by później szybko zbić  Ciebie z tropu, mówiąc, że jej niczego nie brakuje i niczego nie chce od innych.

 Po czym można poznać, że ona jest kobietą współuzależnioną?

   Kobieta współuzależniona często ma zaburzenia emocjonalne. Jej emocje buzują i zmieniają się jak na karuzeli. Jej emocje chwieją się od stanu całkowitej stagnacji, ze smutkiem w oczach, jest tez  zakolegowana z depresją. A są też takie chwile, kiedy śmieje się do łez, sypie dowcipami i jest pełna energii. Nie spodziewałabyś się tego, że ona w domu ma takie kłopoty i sama jest z dużymi zaburzeniami emocjonalnymi.

  Depresja, to często jej znajoma. Nie widzisz jej, jak walczy by wstać z łóżka, jest w apatii, nic jej się nie chce  zrobić, z ledwością idzie po zakupy. Boi się wszystkiego, a najbardziej tego, kiedy on  znów wybuchnie i gotowa jest awantura w domu, a ona będzie musiała to przeżyć.

   Kobieta współuzależniona często robi kompulsywnie  czynności. Możesz spotkać ją na zakupach, w poniedziałek, w środę, a nawet  robi je w niedziele, przez internet. Może ona też zajadać problemy jedzeniem. Może też sama, mieć sekrety barek, gdzie popija swoje zmartwienia butelkami wina, bez kontroli.

   Kobieta współuzależniona może też być częstym gościem w aptekach. Raz kupuje dużą ilość leków na sen, później na poprawę samopoczucia, aż w końcu może też kupować różne leki biomedyczne, substancje psychoaktywne, by albo się pobudzić albo się wyciszyć.

  Kobieta współuzależniona odczuwa często ból, na tle emocjonalnym. Albo boli ją głowa, albo ma szczękościsk, napięte mięśnie karku. Może też mieć inne objawy, które trapią jej ciało, na tle nerwowym, ale o tym nie mówi.

No i na koniec , rozpoznasz ją po tym, jak wszystko usprawiedliwia. Ma wymówi na zawołanie, ma napady lęku ale tłumaczy to, źle przespaną nocą. W rozmowach o rodzinie stawia się w roli ofiary, i nie chce o tym rozmawiać.

Jak to współuzależnienie rozwija się w kobiecie?

  Rozwój współuzależnienia ma 2 etapy.
Na początku ona podejmuje interwencje, by jej ukochany przestał nadużywać alkoholu, by z miłości do rodziny, porzucił zażywanie narkotyków lub żeby on nie chodził na hazard. W tym etapie jeszcze jest taką drugą mamą, jego pielęgniarką, opiekunką, adwokatem do bronienia jego samego. Szuka nieustępliwie przyczyn jego uzależnienia, jeszcze ma w sobie dużo siły, żeby szukać dalszej pomocy.
Lecz jak taki stan  trwa i trawa, godziny zamieniają się w dni, dni w tygodnie a później w miesiące, to nie da rady, by w takiej kobiecie nie ulęgło się, permanentne poczucie wstydu.
W czterech ścianach , bez osób trzecich próbuje stworzyć normalny dom, mając na względzie dobro swoich dzieci i swoje.
Ale gdy wyczerpią się jej baterie, a tak mocno kocha tego mężczyznę i akceptuje jego uzależnienie, że nie widzi wyjścia z tej sytuacji,to w końcu akceptuje tą  nienormalność oraz jego patologiczne zachowanie.
Tkwi i godzi się na życie na taką patologię.

 

Życie w błędnym kole kobiety współuzależnionej

Z początku ona chce mu pomóc. Jednak jego nałóg jest silniejszy.
Na jej nierozsądnym podejściu do życia, traci nie tylko ona ale też jej bliscy.
Cierpi ona, dzieci, rodzice którzy zamartwiają się o nią.
To błędne koło, które powinno zostać rozcięte od razu, bez litości, konkretnie, i bez odwrotu.
Bo najgorsze co może w takiej sytuacji zrobić kobieta współuzależniona, to obciążać, zwierzać się ze swojego smutku, swoim własnym dzieciom.
Rozmawianie z dziećmi o tej sytuacji w ich rodzinie, traktowanie ich jak swoich powierników, prowadzenie długich rozmów w nimi jak z dorosłymi, radzenie się im-młodszym co ma zrobić, prowadzi do zaburzenia procesu w ich wychowaniu. Nagle dzieci muszą stać się dorosłe, i przejąć emocje swojej matki , współczuć jej i zastąpić w tej patologicznej sytuacji, jej męża/partnera.

Co można już dziś zrobić dla kobiety współuzależnionej

  Jeśli to jest Twoja koleżanka, sąsiadka, ktoś z rodziny, powinnaś zareagować.
Warto z nią, szczerze i otwarcie porozmawiać o terapii.
Przypomnij jej, że ona jest tak samo ważna, piękna oraz że zasługuje na normalne życie, jak inne kobiety.
W rozmowie pozwól jej się wypłakać, wykrzyczeć, wyżalić, żeby wyrzuciła z siebie skrywane od dawna emocje.
Przekonuj ją, że na zdrowy rozsądek związek z mężczyzną, to nie jednostronna relacja. Że wzięcie odpowiedzialności za dzieci, dom, rachunki, po prostu życie- to nie jednoosobowa rola.
My kobiety potrafimy ze sobą szczerze rozmawiać, więc w takich chwilach przypomnij jej, że warto zawalczyć o siebie. Że jak ona nie będzie szczęśliwa, to na pewno nie będą szczęśliwe jej dzieci.
Uwypuklij jej , że on też musi wciągnąć się na nowo do życia w rodzinie, skoro ją stworzył. Że on też jest ojcem, mężem/partnerem i trud życia w związku, też jest po jego stronie.
Przekonaj kobietę współuzależnioną, że tkwi w martwym punkcie. Skoro jej dotychczasowe troski i działania nie były skuteczne, to może warto zwrócić się do specjalisty. Iść na dobrą i długą terapię, która przywróci jej myślenie , na dobre tory.  Przypomnij jej, że szczęście nie zależy od jego humoru, że jak jest w nałogu, to coś w nim jest nie tak, a nie że to jest tylko jej wina. Ona w rozmowie z tobą, musi nabrać nowego oddechu, świeżości i trzeźwości w myśleniu, a nie użalać się nad sobą i płakać w oparach jego rzygów.

   Kobiety współuzależnione po „zderzeniu się ze ścianą”w życiu z narkomanem, alkoholikiem czy hazardzistą, idą na terapię.
Często jest już jednak za późno, że trzeba zacząć od leczenia psychiatrycznego a dopiero później kontynuować jej psychikę, leczeniem powiązanym z terapią w tle.
Kobiety współuzależnione często mylą pojęcie „my” z „ja”.
Nie potrafią mówić o sobie, nie słyszą swoich emocji. Dopiero wśród innych kobiet, jak usłyszą podobne historie „chorej” miłości, orientują się, że jej partner zgotował jej piekło, w domu.
Terapia z dobrym, zaufanym i dobrze ją rozumiejącym terapeutą, pozwoli  jej na zrozumienie, że nie musi się godzić na takie życie z mężczyzną.
Że jego nałóg zniszczył nie tylko ją ale jej rodzinę. Kobieta współuzależniona dowie się na terapii, jak wykluczyć ze swojego życia chaos, jaki wprowadził jej zapijaczony czy z mega długami partner czy mąż.
Dzięki Tobie, terapeucie ona wyjdzie ze świata iluzji i przestanie samą siebie oszukiwać. Poczuje wolność, niezależność i obierze nowy kurs w swoim życiu, często już bez niego.
Po historiach z psychopatami i socjopatami, o których pisałam tutaj https://chicbykate.com/maz-socjopata/,
temat kobiety współuzależnionej wydał mi się na tyle aktualny, że podzieliłam się swoimi refleksjami na moim blogu o miłości, związkach i stylu życia, a także o modzie. Wiele informacji z zakresu psychologii oraz konkretna wiedza o oszustach matrymonialnych.

kobieta wspoluzalezniona post na blogu chicbykate.com
kobieta wspoluzalezniona post na blogu chicbykate.com
Picture of Katarzyna Tórz

Katarzyna Tórz

Prawnik, UX designer, właścicielka księgarni internetowej www.opiniabiegly.com.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *